z dedykacją

Nie wiem czy uda mi się przelać myśli i odczucia  w tekst jasny i przejrzysty ale spróbuje.Aniołkowe mamy .Ile nas??Nikt chyba tego nigdy nie zliczy ...Różnimy się wyznaniem,kolorem skóry,poglądami .Łączy nas jedno - puste ramiona .... pełne serca.Tak cholernie ciężko pogodzić się z wyrokami losu.Tak cholernie ciężko przestawić swój mózg na tryb że TO MIAŁO SENS.Często kobiety w błogosławionym stanie  mówią że  nie ważne czy dziecko będzie chore czy zdrowe ważne oby było że się da radę.Z własnego doświadczenia wiem ze te powiedzenia nijak się mają  w realnym życiu.Sama jestem taką mamą z pustymi rękoma.Dziś odkąd po wielu latach tęsknoty za namacalnym odczuciem Boga znów jestem na jego ścieżce zmieniło mi się pole patrzenia,rozumienia i o zgrozo jest mi lżej.Ale ta lekkość wynika też z przyznania się pzred samym sobą i zaakceptowania faktu ze jestem tylko człowiekiem .Człowiekiem który chociaż nie wiem jak by chciał i ile w imię miłości gadał że zniesie tak naprawdę wypieprzy się na którymś z kolei zakręcie.Mam  trzy aniołki.Trzy małe skrzydlaki.Pierwsza odeszła Asia .Przyczyna niedorozwój serduszka-a właściwe serce szczątkowe.W mordę zrobiłabym wszystko żeby była ,żeby nie odeszła żeby nie zasnęła.Waliłam łbem w mur kilka lat bo przecież miłość wszystko pokona wszystko zniesie!Ile ja się razy zapierałam że ja bym dała radę ją wychować ,że ja bym sobie ho ho nieźle poradziła.Gówno prawda z mojej gadki.
Później Zunia i Michaś.Niby nie wykryto wad ,niby wszystko dobrze było... więc jak było dobrze czemu mnie opuściły!!??
Poronienie jak ja nienawidzę tego słowa.Dlaczego dorosły umiera a dziecko w mordę ..... no nie trawię tego.
Przedwczesne odejścia dziecka pomimo traumy jaką zostawia po sobie powinno skłonić rodzica do zadumy i refleksji.Przyczyn przedwczesnego odejścia maluszka jest wiele ale mało kto w ogóle dopuszcza do siebie myśl że jego skarb mógłby mieć jakieś anomalie rozwojowe ,bądź wadę genetyczną.Tak jakby to tyczyło się innych , innych nie mnie nie moją rodzinę.Ile osób na widok niepełnosprawnego dziecka bądź osoby dorosłej odwraca głowę,ile jest takich które pukną się w czoło. Dziecko chore czy upośledzone jest trudniejszym darem, znakiem swoistego zaufania Boga do tych właśnie rodziców. Pewne małżeństwo francuskie przedstawiło Matce Teresie z Kalkuty swoje ciężko upośledzone dziecko jako "profesora miłości". Ze słowami, że żadne inne z licznej gromadki dzieci nie nauczyło ich tak bezgranicznie bezinteresownej miłości. Matka Teresa wspominała o tym kilkakrotnie. Upośledzeń i niepełnosprawności jest wiele rodzajów .Tak jak rodziców siły i możliwości są zróżnicowane.I tylko On jeden Tam na górze wie czy rodzic da sobie radę z  niepełnosprawnym malcem czy nie.Często trzeba leżeć często i 9 miesięcy.Leki wyrzeczenia poświęcenie .. czasem  na próżno .Wtedy rodzi się w nas bunt ,złość wściekłość.Uczucia które trawią nas od środka.Warto nadać tej szczególnej śmierci inny wymiar inny kolor.Zbudować coś trwalszego bo naprawdę można.A wychowanie niepełnosprawnego dziecka to naprawdę ogromne wyzwanie i miłość chociażby była wielka jak ocean nie wystarczy.Moni odkąd wiem że Twoja rodzinka jest powiększona objełam  wraz z siostrą Tycjaną Twoje maleństwo  codzienna modlitwą.



 Nie odpuszczaj
Nigdy się nie poddawaj,
to takie wspaniałe życie

1 komentarz:

Iczka pisze...

Duszku,
Bardzo, tak bardzo Ci dziękuję...
Ściskam serdecznie.