Pierwsza przymiarka za mną.I od razu ogromne rozczarowanie. Wygrzebałam w internecie sukienkę prześliczną i taką jaką sobie wymarzyłam.Oczywiście używaną.O ile można o niej powiedzieć że była używana.Bo to była druga sukienka kupiona na przebranie na wesele ale niestety nie założona.Cena 70 % ceny sklepowej. Ręce do góry kiecka w dól i ............. miął być mój rozmiar !!!! w talii 4,5 cm większa ale nie o ścisk tu chodzi ale o luz zresztą szarfą można by to regulować.I co normalnie się w tej kiecce utopiłam.Przeróbki mi nie w głowie ,a przerabiać trzeba by wszystko od ramion począwszy na długości skończywszy.Pierwsza próba zakończyła się fiaskiem....jednak zweryfikowała mój mniemanie o stanie mojej figury i moich gabarytach.
6 komentarzy:
mam nadzieję, że przy kolejnych przymiarkach znajdziesz sukienkę odpowiednia dla siebie:)
Bo z sukienka to tak jak z facetem, nie musi być szyta na miarę, ważne aby Nam (Tobie, Mi, Jej i każdej innej kobiecie)było w naszej sukience wygodnie, aby nam odpowiadała, pasował, aby nas w sobie zakochała...
Jak to mówią styliści nie o rozmiar chodzi a o fason :) szukaj takiego , który będzie do Ciebie pasował ! Bo nie wszystkie fasony pasują do danej figury :)
M. naszło mnie na grzebanie i mam już upatrzoną następną tym razem z salonu.
Iczko dobre określenie :) .A i to i to musi pasować nam....nie innym .Ja już rozglądałam się nawet za kiecka niebieską... :))
Tak Promyczku .Niedobrana Kreacja osobie w rozmiarze 36 doda tyle kilogramów że będzie wyglądać jak monstrum z 20 kilowa nadwagą,i odwrotnie odpowiedni krój i fason ze 100 kg potworka zrobią 50 kg motylka :))
Prześlij komentarz