Misz masz

Zmęczenie-dopadło mnie.Takie zwyczajne ,niewyspanie ,z bolącym kręgosłupem.Rozsadzaną głową.
20 sierpień- nie wiem jak będzie.Jak byliśmy podpisywać papierki nie dało się ukryć drżenia ręki. Ksiądz to widział i słyszał bo słowa tez mi się w ustach telepały jak galaretka. Powiedziałam ze siedem lat czekam na ten dzień jeden jedyny .I te siedem lat to ogrom wyrzeczeń , tęsknot,lęków.Ksiądz podsumował to tak "jak ktoś je codziennie schabowego to w końcu zapomina jego smak i zapach..".Prawda .Te emocje siedzą we mnie ,ta tęsknota uwalnia się w czasie spełniania marzeń i niestety ja nie mam na to żadnego wpływu ewentualnie mogę się tej fali poddać.Na sama myśl że ślubuję Ci....... żołądek zaczyna mi niebezpiecznie falować.
Kosmity - od wczoraj ich nie ma.Pojechały na wieś do babci.Więc jesteśmy sami z  Panem M.Dzisiaj próbowałam odespać.Ale nie da się jak człowiek do jednej godziny wstawania przyzwyczajony.Cichutko jest w domku spokojnie.
Auto- już od dawna pobrzdąkuje pod nosem ze muszę iść na kurs na prawo jazdy.Ale jakoś jeszcze się nie wybrałam,widocznie ta decyzja musi jeszcze dobrze dojrzeć.Ale wczoraj jak wracaliśmy ze wsi Pan M..... wygnał mnie z miejsca dla pasażera i wsadził na miejsce kierowcy!!!!!!!!!!!!!!!!!Fakt parę lat temu uczyłam się jeździć dotarłam nawet do egzaminu praktycznego ale z racji kraksy zraziłam się na parę lat do prowadzenia auta.Kraksa nie z mojej winy.Inny kierowca uważał że jak L jedzie to za kółkiem ślimak siedzi i on na pewno przede mną zdąży ,nie zdążył.Ja zdążyłam złapać uraz i koniec kurs poszedł do lamusa nauka na manowce a prawka jak nie miałam tak nie mam.Ale z jazdą z autem jest jak z jazdą rowerem tego się nie zapomina.Cieszyłam się jak dzieciak że mogę sobie "poszaleć " za kółkiem z 50 na liczniku :-)))) na drodze pełnej zakrętów.A i Pan M...... podsumował że poszło mi dobrze .
Szkoły- gimnazjum Kosmitki załatwiło sprawę super.Najpierw telefon do mnie że kosmitka ma iść do klasy integracyjnej a u nich takiej nie ma wiec mam ją sobie zabierać i szukać.Po krótkiej gadce P.dyrektor stwierdziła że zadzwoni do szkoły gdzie jest gimnazjum z klasa integracyjną i dowie się co i jak.Oddzwoniła do mnie potem stwierdziła ze moje dziecko ma już swoją klasę i że zaprasza mnie na zebranie dla "pierwszaków".Ok jeden kłopot mniej.Wczoraj byłam na rozmowie z dyrektorką z podstawówki.Tutaj schody z ostra krawędzią.Nie chca małego kosmity i koniec.Bo nie mają warunków do jego potrzeb.Ale ostateczną decyzję podejmie dyr.naczelna pod koniec przyszłego tygodnia.Czyli nerwówka na dwa tygodnie.Bo ja wcale nie mam zamiaru rozpaczać jak go nie przyjmą mnie to jeszcze na rękę chociaż rok bym od tej zasranej szkoły odpoczęła.Jest tylko takie ale..ŻE kosmity nie chcą w przedszkolu z integracyjną klasą bo ma za mało niepełnosprawności które upoważniały by go do umieszczenia w klasie integracyjnej!!!!!!!!!!Byłam w takim przedszkolu pokazywałam orzeczenie odesłali nas z kwitkiem.Więc jeśli nie klasa ogólnodostępna i nie integracyjna to jaka????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Sny- i co mam wam napisać...zaakceptowałam fakt że umiem je rozszyfrowywać  chociaż to proces trwający latami.I pomimo akceptacji czasem mam wielką ochotę oddać ten niezwykły dar jak złotówkę żebrakowi.To nie jedyna moja przypadłość która wyznacza moją inność.Ciężko się odnaleźć po śnie który wiesz że oznacza coś okropnego a nic absolutnie nie możesz zrobić.Moje sny "przepowiedziały" między innymi zamachy na WTC w N.Y. oraz zamach na szkołe w Biesłanie.Na inne drobniejsze zabrakło by pojemności bloga.Niejednokrotnie mam obrazy tego co stanie sie za chwilę w bliskiej odległości od miejsca gdzie się znajduje.Na co dzien jest mi dane obcować z bytami z równoległego świata.Przywykłam że w środku zimy spotykam na przystanku osobę ubraną w letnią sukienkę ,przywykłam ze spotykam na ulicy ludzi trzymających w rękach różańce którym bliscy włożyli do trumny na ostatnia drogą.Oswoiłam dziwne wydarzenia które dzieją się u mnie w domu w momencie gdy ktoś czasem nawet setki kilometrów ode mnie odchodzi do domu Ojca.Nie dziwą mnie też już osoby które pytają o drogę tylko po to by za moment jak tylko odwrócę  głowę zniknąć ....... Jestem tylko ostrożniejsza jak trzymam w ręku aparat fotograficzny.........kiedyś robiłam zdjęcia jak leci ,teraz włącza mi się intuicja kiedy wolno a kiedy lepiej nie.......... bo zdjec dziwnych i dziwacznych mam całe mnóstwo.Nauczyłam się żyć wśród zapachów bez istniejącego źródła, do podmuchów wiaterku w zamkniętym pomieszczeniu,do tuptania,gwizdania,śmiechu które potrafi zaistnieć bez przyczyny.Mam jeszcze jeden zbytek........ jeszcze nikomu o nim nigdy nie powiedziałam i nie wiem czy kiedykolwiek sie odważę............ a może ktoś z was ma w domu czarną skórzaną sofę a za nią z tyłu okno z ciemnymi ciężkimi zasłonami a na sofie koc w kratkę ....... 
Zdjecia -  już są mozna  sobie mój   misz masz obejrzeć .

1 komentarz:

Eurydyka pisze...

Na początek : jestem zauroczona Kosmitami, szczególnie mały z łobuzerskim usmiechem jest świetny :)) Zdjęcia bardzo ładne. Przygody w szkole - hmmmmm.....
Pan M. ma rację : absolutnie powinnaś zrobić prawo jazdy. To teraz żaden luksus, to potrzeba czasu. Zmobilizuj się, a ja pozdrawiam :)))