Robal
Oj muszę sobie gdzies ulżyć.Temat ciężki w mordę mega ciężki ja jestem twarda franca nie ugięta.Ale jednak zabolało oj mocno ....... A co , już donoszę.Otóż dostaliśmy zaproszenie na komunie do bratanka Pana M........ .I niby gitara gra no nie bo zaproszenie wypisane na ciocie i wujka ( forma poniżenia jak nic bo bratanek swoją ciocię w mojej postaci widział raz na życiu jakoś jak miał około 10 miesięcy ) na kosmity każde z osobna i imiennie !!!!!!!!!!!!!!!!!.Jest tylko kuźwa takie drobne ale.Że nas zaprasza się tylko na oficjalne spędy rodzinne ( komunia na 60 osób !!!) ,na żadne inne imprezy ani brata ani bratowej się nie zna !!!!!!! Mieli komunie starszego syna 2 lata temu i nie prosili potrzeby nie mieli zapomnieli o dystansie kilku kilometrów które dzieli nasze miasta!!!!!Często i gęsto ,tak jak teraz robi się nieoficjalne cotygodniowe grille ,posiedzunki wieczorne ,i oczywiście urodziny dzieciom tez robi sie huczne ale z tym nieoficjalnym protokołem!!!Tak więc łączy się nawet troje dzieci i robi wspólne przyjecie.Sprawa tyczy się dwóch braci i dwóch sióstr czyli kwartet jednej krwi i kości!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Grill pal ich sześć sama se mogę na podwórku rozpalić upichcić coś i zjeść bez podliczania ile czego zjadłam przez osoby trzecie.Ale dla mnie zawsze zadrą w sercu było to że moje dzieci nie mają nawet kogo zaprosić na urodziny!!!Nie ma bo niby kogo znajomi się odsunęli jak zaczęłam sobie życie na nowo układać a według nich nie powinnam bo powinnam być garbata do końca życia!!!!!!!!!!!Więc zakuło , że tamtym się robi a moje z boku!!!Bo co bo inne?? Bo koślawe??Bo co jeszcze???????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Na nieoficjalne rauty nas się nie zaprasza ,nie zna,jesteśmy jak trędowaci.Ale na oficjalne to już mus ,trzeba siła odgórna.Pewnie myślicie czemu?Otóż na oficjalnych imprezach obecny jest ktoś szczególny-stryj który jest księdzem ( brat teścia).Jemu nie wolno się sprzeciwiać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!A to własnie stryj pierwszy raz dwa lata temu zaprosił nas do siebie do seminarium i pobłogosławił nasz niesakramentalny związek!!!!!!!!!!!Czyli mówiąc po ludzku zaakceptował mnie jako żonę swojego bratanka i moje dziecko z poprzedniego związku.A skoro ksiądz nas akceptuje to reszta musi się liczyć z jego zdaniem i akceptować nas czy się tego chce czy nie!Tylko że ja mam jedną twarz ,niezależną od pogody ,od pory roku ,jedną wtedy kiedy płacze i kiedy się śmieje ,kiedy śpię .......... moja twarz się nie zmienia.W przeciwieństwie do brata u którego ma być komunia.On ma maski na każda okazję ,porę i widzimisię............. a tego nienawidzę.A moje dzieci niczym nie różnia się od tamtych więc wystawiać ich na wystawę nie mam zamiaru.Może pojedziemy SAMI damy małemu kopertę pod kościołem i do domu.......... ale tylko może.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Myślę, że tak własnie bym zrobiła. Obecność na mszy najważniejsza, potem życzenia i prezent dla dziecka. Bo to jest istotne. A potem dyskretnie odwrót. Może zaczną myśleć. A jak nie zaczną - cytuję mojego męża: olać ciepłym moczem.
Przykre, ale spróbuj być ponad to. Rodziny sobie niestety nie wybieramy. Pojedźcie tam dla tego dziecka, choćby tylko do kościoła.
Zgadzam się z Lorely. Bądź ponad to, moja droga... Dziecko jest dzieckiem, niezależnie od pochodzenia, od zgodności krwi... Dziecko to dziecko, Dar jedyny i wyjątkowy...
Jedziemy na komunie ,ale bez kosmitów i tylko do kościoła.Dziecko niczemu nie winne.
Prześlij komentarz