jak zmieścić 14 dni w jeden zwięzły post ,nie za długi co by nie przynudzać a zarazem zrzucić to co w duszy gra.O nie których rzeczach już nie piszę ......nie umiem ,nie potrafię,a może nie chce........ a może terapeutyczna forma bloga w danej sprawie już się dokonała.Ostatnio idealnie odgrywam role motyla w locie ,raz wyżej blizej słońca raz niżej tuż nad ziemią.w pełni świadoma jak obniżyć lot,jak zmniejszyć prędkość żeby nie zderzyć się z ziemią i nie ponieść klęski.świadoma jak nigdy ....... to sa własnie takie sytuacje o których pisałam w ostatnim poście że muszę je przeżyć na żywca bez znieczulenia,a roztrząsanie o tym tu na blogu pomagała iks czas temu teraz już nie........... Bo co przeżywa rodzić -matka - która traci dziecko??Wystarczy odwiedzić naszą L........ .Ból matki której odbiera się jej własny kawałek serca jest taki sam ,bez względu na to ile czasu danej matce było dane być ze swoim skarbem.U mnie idzie wielkimi krokami kumulacja.Asieńka lipiec............ a mnie jak jeszcze nigdy w głowie świder i milion znaków zapytania.Jak potoczyłą by się choroba i autyzm małego kosmity gdyby nie był najmłodszym z rodzeństwa tylko tym średnim?Jaki wpływ na jego rozwój miała by młodsza siostrzyczka?Jaką rodziną bylibyśmy gdyby było nam dane chodzić na spacery z trójką szkrabów a nie dwójką??
Kilka dni temu minął rok odkąd nie ma z nami mojego brata.Zbyt krótko było nam dane byc bratem i siostrą ,zbyt dużo wydarzeń nastąpiło w krótkim okresie czasu abyśmy mogli poznać siebie na spokojnie ,pogadać,nacieszyć się sobą.Nie było dni które spędzalibyśmy razem ........ nieliczne święta ......... rzadkie odwiedziny.On tam w zgromadzeniu my tutaj ............. ponad 300 km ............ w komórce wciąż mam jego numer ,w sms skrzynce odbiorczej nie wykasowane sms........Jeszcze O nim nie rozmawiamy ,nie umiemy,boimy się ,ale daje się wyczuć że każdemu brak wspomnień o Nim.
aby kogoś zauważyć wystarczy jedna minuta,
aby kogoś poznać wystarczy jedna godzina,aby kogoś polubić wystarczy jeden dzień,aby o nim zapomnieć braknie całego życia.Te słowa najpełniej oddają mi brata.To On powtarzał że muszę wstać z wózka ,bo muszę dokopać swojemu życiu,to On powtarzał że muszę walczyć ale na siedząco się nie da.Do dziś tylko głowię się czy On miął taką siłę sprawczą slow wypowiedzianych czy moja wiara w tego kogo On reprezentuje tu na ziemi była tak silna że pozwoliła mi się dźwignąć.
Wtedy kiedy byłam w najgorszym dole ,kiedy nie widziałam żadnej światłości w tunelu nawet miniatury miniaturki,brat postanowił mnie zostawić.......... odebrać siebie ,rozmowy telefoniczne wszystko..........przyjął oddelegowanie do miasta oddalonego od Polski o 1,500 km.Dopiero po upływie kilku miesięcy przejrzałam na oczy i wiedziałam ze ten krok był po to aby mnie ratowac........ niańczenie i matkowanie nic by nie dało musiałam dostać jescze jednego porządnego kopa żeby zacząć coś działać i brat o tym dobrze wiedział.
„Wybaczam, coś mi uczynił; ale żeś sobieto uczynił - jakże mógłbym ci przebaczyć!”
zbliża się tez 21 czerwiec .......... patrze wstecz na ten cholerny wypadek ........... nie zadaje sobie pytań czemu wtedy to ja ,inaczej patrzę.I mam wrażenie że od tamtych upalnych dni minoł cały wiek.Ja przeszłam całe Imago....... Woł......... który spowodował w stanie naćpania wypadek już nie żyje.......... kilka dni temu zapadł wyrok w sprawie mózgu całej akcji B......... orzeczono wobec niej bezterminowo psychiatryk o zaostrzonym rygorze............Lekarz który posłał mnie na tamten świat po cięzkim wylewie jest w stanie wegetatywnym..........a dwóch z siedmiu policjantów w krótkim czasie zostało wyrzuconych ze służby w policji.
Jakoś tzreba się w tym wszystkim odnaleźć ,i nauczyć życ.Mam pracę a to potężny kop . Niezależność i mocny kręgosłup.Dzień dziecka proszę zarobiłam i mogłam dzieciom kupić drobiazgi.Sobotni festyn z wyżej wymienionej przyczyny matka przy kasie a u dzieci uśmiech na twarzy i bieganie z racji bliskosci festynu w te i z powrotem .Kase miałam Bez proszenia o grosz o złotówkę bez rozliczania co na co i ile.
Kłopoty są tez z ojcem nawet raz interweniowała policja.Nie chce o tym pisać ale te sytuację pożerają mnie jak jadowite pająki.Ojciec wynajmuje pod nami swoje mieszkanie a lokatorzy są paskudni czują się jak u siebie i mają nas za psie gówno.I tak w nocy w sobote urządzili sobie imprezę.Śmierdzącą ,podkręconą promilami śpiewami i muzyką.Wytrzymałam do 2:30 i poszłam do nich przypomnieć im że jest cisza nocna.Uspokoili sie ale noc zarwana nerwy zszargane.W sobote zwróciłam ojcu uwagę żeby ich przywołał do porządku to jeszcze wciry od niego oberwałam.I tak na pół przytomna w sobotę poszłam na miasto z większym kosmitą obkupić się na niedzielną komunię.Ledwo te zakupy przetrwałam.Łaziłyśmy a mi ze zmęczenia i zarwanej nocy absolutnie nic nie pasowało ,nic nie podobało.Kupiłam se w końcu kieckę ,bluzeczkę i ok .A przy okazji polazłam po nowy biustonosz i cóż szoku dostałam.Mój biust nigdy mały nie był ale żeby w tym wieku jeszcze się powiększył tak naturalnie .......zawsze miseczka C wystarczała a tu suprise C mała!!!!!!!!!!!!! I nie była to wina jakiejś zaniżonej numeracji biustonosza bo namierzyłam ich kilka i żaden nie pasował.Dopiero w miseczkę D upchnęłam te swoje hojne dary !!!!!!!!!!!!!!!!!
Po powrocie do domu spakowałam swoje kosmity i wywieźliśmy ich na wieś.
Po powrocie do domku zrobiłam sobie chłopski garnek otworzyłam kole i tak miałam spędzić wieczór odpoczywając po cięzkiej nocy i męczącym dniu .Sama bo Pan M...... śmigał po dworze z racji tego że kilka dni wcześniej się ostro pokłóciliśmy to panowałą miedzy nami wymowna cisza.Moje plany pokrzyżował sąsiad który zobaczył ze jestesmy sami i zaproponował grilla.Oj nie chciało mi się ....... ale poleźliśmy.I rymps uchlałam się.Nie napiszę ile kieliszków cytrynówki wypiłam ale zapewniam że nie było to dużó. dobrze że ziemia ma przyciąganie,a ja nagle z krótkowidza stałam się dalekowidzem bo ziemia z pod nóg oddaliła mi się znacznie,krótką drogę do domu przebyłam cała szerokością ulicy.Jednak tak źle nie było bo pamiętam wszystko!!!!!!!!!!W niedzielę obudziłam się z bólem łba zaschniętym gardłem i bólem mięsni jak przy grypie.A tu jeszcze komunia!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Komunia to był meksyk.Jak ustaliliśmy po mszy dalismy komuniście prezent i hajda w nogi i do auta.A tu bratowa nas capneła i zaprasza na obiad!!!!!!!koniecznie nie ma zmiłuj się.no to my tak pieknie ładnie słownie że tak zajedziemy o i coś tam jeszcze.Ale rodzinka Pana M.......... wie że my numery odwalamy i co innego mowimy a co innego robimy i wiedzieli że damy drapaka tak wiec nam bratową w samochód zapakowali i nie było ucieczki............
4 komentarze:
Zebrało się tych wspomnień, trudnych zresztą. Dużo musiałaś dźwignąć, ale dostajemy tyle, ile uniesiemy. I to czemuś służy chociaż nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć i zaakceptować. Życzę pogody ducha i uśmiechu :)))
Zgadzam się z Eyrydyką... Dostajemy tyle ile mozemy unieść... Czasem tylko nam się wydaje, że nie damy rady więcej... Jednak, okazuje się, że damy!!! Mamy jakąś wewnętrzną siłę...
Dużo uśmiechu Duszku ...
Dziękuję Kochane :-)).Podpieram się tekstem który widoczny jest pod postami a nad okienkiem w którym się je wpisuje.
Przytulam Cię Siłaczko i każdy Twój znak zapytania przytulam i chylę czoła przed Twoja pokorą...
Pozwolę sobie na małą prywatę wobec Iczki - już dawno nie mogę wejść na Twego bloga z wiadomego powodu..
Prześlij komentarz