Biurokracja

No i poszły zapisy do szkół.I wiecie co przeraża mnie to wszystko.Ale od początku.Nie mogłąm wczoraj zasnąć .Ciąglę myślałam co zrobić z małym kosmitą i jego pójściem do "O" ,zerówki.W przedszkolu wywiesili kartkę że rodziców dzieci zainteresowanych przygotowaniem dziecka do pierwszej klasy w tutejszym przedszkolu zaprasza się na zebranie wtedy a wtedy.No i tak sobie pomyślałam że skoro tworzą jak wynikało z ogłoszenia przedszkolną zerówkę to może by tak kosmitę zostawić jeszcze rok w tym znanym mu miejscu.Dla mnie tez by był rok odpoczynku od szkoły z którą jestem związana od 7 lat !!!!A ostatnie trzy lata to istny koszmar.Tak myślałam ,myślałam i zdecydowałam że malec zostaje w przedszkolu .Ostatecznie to też na plus większej kosmitki .Bo i u niej nowa szkoła ,nowe sytuacje,nowe obowiązki mogła bym jej więcej uwagi i czasu poświęcić.Wczoraj tez skompletowałam pól segregatora dokumentów potrzebnych do zapisu małego kosmity do szkoły.No tak w razie czego jak by coś z przedszkolem  nie wypaliło.Dzisiaj rano rozmawiam z ciocią z przedszkola odnosnie tej zerówki a ona mówi że to tylko ma być świetlica zerówkowa taka gdzie dziecko po szkole będzie mogło do nich przyjść i siedzieć do czasu aż zapracowany rodzic go nie odbierze.No więc tra la la koty dwa co sobie wymarzyłam poszło w krzaki na maślaki!!!Lekko a moze wcale nie poszłam a raczej powlekłam się do szkoły.Rozsiadłam się wygodnie na krześle w sekretariacie i przedstawiam po kolei dokumenty ,akt urodzenia ( koniecznie nie starszy niż trzy miesiące !),podanie o przyjęcie,podanie o pierwszą zmianę ,podanie że nie będę korzystać ze świetlicy ,dowód osobisty i po kolei zaświadczenia lekarskie od różnych znachorów.Pytam się czy to wszystko jest konieczne??!!Nie wystarczy dowód??Musi być akt urodzenia??!!Musi być pesel ??!!Musi być grupa krwi??!!I to nie ma zmiłuj że coś doniesiesz ,że coś zabrakło to się dorzuci jutro albo pojutrze.Wszystko na dziś na teraz cały komplet!!!!!W ostateczności pani sekretarka nie przyjęła połowy dokumentów.Bo wpisałam grupę krwi ale dołączyłam kopię a nie oryginał wyniku badania , bo nie przybiłam pieczątki Pana M....,bo zawieruszyłam gdzieś jedną stronę opini lekarskiej.Do domu szłam jak naćpana.To tylko jedna szkoła i jeden zapis a jeszcze druga szkoła i drugie zapisywanie.A tak w ogóle jak to bedzie od września??Jak kosmity sobie poradzą??W dużej mierze będzie to zależeć ode mnie i tego jak ich przygotuje i jakie oparcie we mnie znajdą.No jasne oni oprą się o mnie a ja o kogo??Oj będzię ciekawie bardzo ciekawie.

8 komentarzy:

majacyranek@gmail.com pisze...

Oj, biurokracja mnie poraża i głupota niektórych urzędników.
U mnie też zmiany od września,starszy do gimnazjum, Mrówka do szkolnej zerówki,a średnia nie wiadomo,czy szkoły nie przeniosą.Też będzie wesoło.
Pozdrawiam i trzymam kciuki:)

Anonimowy pisze...

To faktycznie się pozmieniało.
A nie ma mnie tylko 3 lata w kraju. No trzy lata i trochę:)
W Hiszpanii jest inaczej. Dziecko od trzech lat idzie do szkoły i jest w niej do 12 roku zycia:)
Oczywiście te pierwsze lata są odpowiednikiem przedszkola ale miesci się ono w szkole. Mają tylko jeden posiłek na stołówce. Po 12 roku ( czyli po naszej szostej klasie- dzieciaki zaczynają rok wcześniej ) zdaje się egzamin do gimnazjum.
Coś lubią Cie za bardzo te wszystkie wstrętne choroby, dolegliwośći.
Uwazaj na siebie.

Promyczek pisze...

U nas wszędzie taka biurokracja .... w każdych urzędach i instytucjach państwowych , szkoda słów, ale po co akt urodzenia??
U nas w mieście to dzieci do przedszkoli zapisuje się jak jeszcze są w brzuszku mamy bo potem nie ma miejsc !!!!
Buziak :*

shy pisze...

No to Majeczko jak to się mówi jedziemy na tym samym wózku :) .Potem najstarsze z najmłodszym przejdą w tym samym roku roczne przygotowanie do komunii i bierzmowania oj fajnie będziemy mieć.Przydadzą się te kciuki zwłaszcza piątego :)).

shy pisze...

Lui starsza wczoraj była na dniu otwartym w gimnazjum doniosła stamtąd kolejne 7 druków .... Co do paskudztw zawsze tak mialam.Jedni katar leczyli 7 dni inni tydzień ja natomiast tydzień plus siedem dni,na różyczkę w mojej szkole równocześnie zachorowało pól klasy ,jak oni wracali do szkoły po kilku dniach ja wylądowałam w szpitalu z powikłaniami,byłam jedyną osobą w klasie która rok w rok miała zarąbiste zapalenie spojówek,już jako osoba dorosła tylko skręciłam nogę ale tak że zagipsowali mi ją na 6 tygodni.Anemia wzieła się z powodu złego wchłaniania żelaza ,to natomiast wzięło,się z problemami z nerkami,
Czy to nerki czy serce wady są wrodzone nie nabyte.A że nie leczone w dzieciństwie powodują że teraz trzeba sobie samemu z nimi radzić.

shy pisze...

Promyczku to co się z nami człowiekami robi i jak się nas traktuje to zgroza...A tych przedszkolach to ja się cieszę że państwowe mam już za sobą :)))

Eurydyka pisze...

Nie bez radości powiem : ja mam to już za sobą.....
Nie zazdroszczę młodym rodzicom trudu wychowawczego, sama mam dwoje wnuków /14 i 11 lat/ , słysząc jakie są wymagania, jaka atmosfera w szkole, jakie prawa uczniowskie /głównie zresztą prawa !!/ , cieszę się, że urodziłam się wcześniej.....

shy pisze...

Eurydyko jak ja przetrwam do końca edukacji z małym kosmitą to powinni mi wtedy medal przyznać za obecnośc 14 letnią w jednej szkole.Ja na razie mam za sobą perypetię przedszkolne bo to już tez jest kosmos.