Zasłona

Depresja wypacza nasze postrzeganie świata ,tłumi emocje, zniekształca obraz świata który nas otacza.To taki stan lekko na haju.Wszystko pomimo barw dociera do umysłu w mocno przydymionych kolorach.Emocje przeszywają ciało i umysł nie pozostawiając w umyśle ani na ciele  żadnych negatywnych śladów.Falowanie i spadanie może trwać miesiące i lata podczas których nasze życie obfituje w wydarzenia mniej lub bardziej przyjemne.Jeśłi pójdziemy z depresją na wojnę mamy szanse wygrać batalie.I wtedy trzeba cofnąć się w czasie i zmierzyć się z emocjami wydarzeń które minęły.Teraz kiedy depresja zapada w sen jak śpiąca królewna nadchodzi moment aby całkiem na trzeźwo przejść przez piekło wspomnień, obrazów,bólu,tęsknoty,rozczarowania.Tu każde tchnienie ma ostre krawędzie które tną niczym brzytwa.Czasem miną lata nim z jakimś traumatycznym wydarzeniem przejdziemy na Ty i nadamy mu miano symbiozy która nie strawi naszego organizmu niczym żrący kwas.Ja w niektórych przypadkach pozwoliłam strawić się całkowicie... pozwoliłam się pochłonąć traumie ,tu teraz w tym momencie bo to jedyne wyjscie aby cierpienie nie ciagneło się za mną jak plazma.Został ból i tęsknota ale nie ma cierpienia które niczym depresja zamyka drzwi do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.Styczeń -sierpień to okres który można określić mianem roller coastera.Od radosnych ,miłych budujących po te najgorsze najczarniejsze te z którymi nigdy się człowiek nie pogodzi.Na dziś mam wrażenie że unoszę się gdzieś ponad ziemią ,nie chodze a fruwam ,i tu chwala że istnieje przyciąganie ziemskie.Wczoraj wyciągnęłam rodzinkę na zwiedzanie sal oślich czyt.sejmowych.No co jak dzień otwarty to trzeba korzystać a nie mchem w chałupie obrastać.Dzisiaj jedziemy z Panem M .... na koncert.Zapisałam się na kurs na salse solo,mało tego zarezerwowałam bilety na LORD OF THE DANCE .Moje marzenie bo uwielbiam ten widowiskowy taniec Flatleya.Już planuje kolejne wypady tylko we dwoje.Złamałam kolejny kod.Nauczona w dzieciństwie że trzeba być przewidywalnym ,że trzeba trzymać kase, że nie wolno być rozrzutnym ,że tylko zapasy się liczą żyłam jak mnich pustelnik.Złamałam ten chory kod który dawał mi poprzez zrobienie zapasów cały miesiąc wyżywienia a zero przyjemności ,zero realizacji moich pragnień ,zero wolności i radości.Takich kodów do brutalnego lamania mam jeszcze sporo.Ale skoro mają one przynieść mi wolność i ulgę to będę je lamać z dziką przyjemnością ponosząc niezłe trudy.Mam świadomość że zbliża się marzec jeden z czarniejszych miesięcy,potem kwiecień ,maj i czerwiec nie bedzię oddechu ,nie będzie litości ,będzie grad wspomnien ,burza pytań, przez moje wnętrze przejdzie niszczący  cyklon.........rzucając się w wir życia próbuję uciec od dat,dni,minionych lat............wiem że teraz na chwilę obecną odsune od siebie ból,rozdarcie ,przezywanie ale to mnie dopadnie jak maratończyk mety i wtedy powali mnie na kolana.........i będzie próbowało pochłonąć,zadusić,zabrać oddech,utopić w morzu łez......... to co robie teraz ma też na celu naładowanie moich akumulatorów tak aby pracowały w sytuacji ekstremalnej pełną moca.............


3 komentarze:

Eurydyka pisze...

Właściwie nie mam co pisać. Jesteś świetną dziopką i tyle. Uważam, że robiąc sobie troche przyjemności więcej zyskujemy niz tracimy. Bo żadne zaoszczędzone pieniądze nie zrównoważą pogody ducha i radości ze zwykłych przyjemności. Oczywiście z niczym nie przesadzać - to naczelna dewiza. Pozdrawiam cieplutko, Duszku :))

Iczka pisze...

Umiar i zdrowy rozsądek, pamiętając o tym można szaleć ile dusza zapragnie :)

majacyranek@gmail.com pisze...

Bardzo dobrze, ja też nie lubię siedzieć w domu,tylko ,że mojego M ciężko gdziekolwiek wyciągnąć, bo ma 1000 wymówek.
Świetnie sobie radzisz z depresją, choć wspomnienia są przytłaczające i ciężkie.
Pozdrawiam