Nie powinno mnie tu być ,bo na razie nie istnieje w czasoprzestrzeni.Gdzieś znikłam w świecie materii.Ale jestem bo mam parcie na literki a tematy zaczynają się piętrzyć.Będzie po kolei albo i nie ,okaże się.
Zacznijmy od soboty.No dzieci spore w poniedziałek walentynki chcieliśmy pobyć troszkę sami.A że mały kosmita idzie z rozwojem do przodu jak burza i już nie "gryzie" ludzi mogliśmy go podrzucić razem z większym kosmitą rodzince i sami ruszyć na podbój stolicy.Nie ukrywam że zmęczeni zyciem i przebywaniem z dziećmi 24 na 24 , 8 dni w tygodniu liczyłam na kilka godzin relaksu i jakąś odskocznie.Tak naprawdę nic wielkiego z tego nie wyszło.Żadnego spaceru bo zimno jak diabli.Żadnego trzymania za rękę o jakimkolwiek "młodocianym" przytuleniu nawet nie wspomnę.Nic zero ...........poszliśmy za moim gderaniem do Sphinx a cosik przegryźliśmy.Wreszcie mogliśmy iść gdzieś indziej niż do KFC czy MC donalda.I nareszcie mogłam zeżreć to na co ja miałam ochotę!!Poszło na ostre mięsne kąski .Mniam mniam.Chciałam sobie posiedzieć tak spokojnie,pogadać ,pośmiać się normalnie nacieszyć się sobą w momencie kiedy wiem że malce są bezpieczne.Gucio.Pan M... ani nie zaszalał z jedzeniem ani z tą odrobiną wolnego czasu .Pożarł ekspresowo goniąc i mnie!!!!!!W zasadzie temat jego milczenia poruszę kiedy indziej bo jest dośc intrygujący. Połaziliśmy po Ikei kupiliśmy kosmitom pudła na wszędobylskie zabawki,potem jeszcze po ostrej dyskusji odkurzacz ( nie mogłam doprosić się nowego od kilku miesięcy dopiero wygnanie Pana M.... z dywanem do wytrzepania dało efekt ) i zabraliśmy się w drogę powrotną.Lekko rozczarowana przebiegiem "randki" lecz z mocnym postanowieniem powtórzenia tego wyczynu.W drodze powrotnej o mal nie zakończyliśmy ziemskiego żywota.Jestem pewna że gdyby nie wieloletnie doświadczenia Pana M... za kółkiem oraz dodatkowe szkolenie z technik prowadzenia auta zimą w tym wyprowadzanie auta z poślizgu ocaliło nam życie.Jak to się pięknie mówi jak nie ty kogoś to ktoś ciebie.Nam akurat trafił się frajer który z ogromną prędkością wyprzedzał auto na zakręcie i wyjechał nam na czołowe.Wylądowaliśmy w rowie .......... tylko nikomu nic się nie stało ...... ucierpiała i tak nadwyrężona moja psychika .
W niedziele nie za bardzo wiedzieliśmy co ze sobą zrobić.W domu siedzieć się nie chciało a do ludzi jakoś tak dziwnie daleko było.Jak się w końcu zebraliśmy żeby gdzieś pojechać to kosmity postawiły stanowcze veto.W poniedziałek mieliśmy rocznice ślubu. Kupiłam Panu M........... srebrny łańcuszek byłam z siebie dumna jak nie wiem co.I jak z większym kosmitą wracaliśmy z miasta to mnie siekło.I to jest najciekawsze ........ nie ma na to pory,ani godziny,ani TO nie zapuka do Ciebie i nie powie Ci kiedy złoży Ci wizytę.Wali w najmniej odpowiednim momencie kiedy masz najwięcej wszystkiego zaplanowanego.Siekło mnie równo o 12:41 .Klękłam z bólu na środku chodnika ..........Najpierw niedowierzanie ,potem wsłuchiwanie że może to pomyłka. Mogła bym łeb na pieńku położyć ale to działo się naprawdę.Kolka nerkowa!!!!Tak to wyglądało!Ból trochę jakby inny niż zawsze ,ale efekt ten sam,mroczki przed oczami, telep,krótki oddech.Tylko zaraz chwileczkę ponoć ostatnią razą wszystko usunęli........wiec jak to???Co się dzieje.Ból nie pozostawił złudzeń żadnych.Zabrałam małego kosmitę wcześniej do domu z przedszkola bo wiedziałam że za dwie godziny mogę nie mieć sił wydostać się z domu.O 18 nie miałam już co udawać że wygram ten atak .Pan M......... powiedział że jeśli nie zgodzę się jechać na SOR to będzie wzywał karetkę.Grzecznie wykąpałam ciałko i ponieważ serdecznie mam dość doktorków wszelakiej maści i to zarówno tych w gabinetach prywatnych jak i tych w SORach poprosiłam Pana M...... o ostatnią szanse.Gdzieś po drodze w minionych latach między poprzednimi atakami kolek ,hortonem.a milionem innych bóli nauczyłam się odcinać ból który powstaje w głowie co jest nie lada wyczynem.Ciemny pokój ,butelka wody i rozpoczęłam walkę.Po jakiejś godzinie ból odszedł tak niespodziewanie jak sie pojawił.
Od razu poszliśmy spać........
We wtorek zaczełam natychmiast szukać ,albo urologa albo gabinetu usg.W promieniu 30 km znalazłam jednego urologa który na wizycie bez wyniku usg nie koniecznie musiał mi przepisać kończące się leki .....
Koszt wizyty 150 zł.Nie dużó prawda.Do tego dodajmy po wizycie usg koszt 100 zł z wynikiem znów trzeba udać się do doktorka czyli kolejne 150 zł.do tego leki to koszt około 500 zł !!!!! W naszym mieście jest jedna solidna przychodnia uSG .Ale akurat tam nie było aparatu bo stary się popsuł a nowy jadący z Poznania nie określił się kiedy dotrze na miejsce.Absolutnie zawsze po ataku dochodzę do siebie 3 dni.2 dzień to oszukaniec.No bo wiadome jak boli to się człowiek faszeruje lekami.Jak mu trochę od tyłka odlezie to ma sie ochote wszystko zrobić i nadrobić i te niewidzialną plamę zmyć z podłogi w kuchni a jak w kuchni to i całej chałupie( a co tam jak szaleć to szaleć ) ,i te szklanki poprawić bo inni źle zmyli i zaciek został.Powera się dostaje zapominając że organizm jest wykończony takim atakiem a trzyma sie tylko dzięki żartym na tony lekom.Po południu zaczęło mnie puszczać jeśli chodzi o farmakologie a trzymać jeśli chodzi o wyczerpanie.W środę rano już nie zwlekłam się z łóżka do toalety....... wstyd sie przyznać ale za toalete robiła miseczka.Po tej czynności już nie wdrapałam się nawet na łóżko.Z braku sił przysnęłam na podłodze.Pan M........ iście mistrzowsko ocenił sytuacje i został w domu.Słabłam z minuty na minute.Walczyłam nawet o oddech który był ciężki i rwący.Ból dosłownie wszystkiego..... chwilami miałam wrazenie że za moment gdzieś pociągną się za ,mną moje wnętrzności.Piłam cherbate przez słomkę,o jedzeniu nie było mowy.Z rana udało mi się zaklepać USG u nas ,koszt to 80 zł !!!!!!!!!A za tydzień w środę do urologa koszt wizyty tez 80 zł.A wszystko będę miec kompletne.Ta środa to jeden wielki znak zapytania ....... nie wiedziałam co ze mną będzie za godzine dwie.Jak usiadłam na krześle to z niego spadałam ,jak się położyłam na łóżku to mdlałam. Wiedziałam że w czwartek będzie lepiej i tylko to pozwalało mi przetrwać.W czwartek było duzó lepiej.Na 13 miałam USG a na 15 do szpitala na żelazo.Czas lus blues .I wszystko poszło nie tak jak trzeba.Niecałe dwa miesiące a w prawej nerce mam kurna mac trzy kamienie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Fakt wtedy była lewa ,wyciągali złogi przez pęcherz ,ale kontrolny rtg obejmował obie nerki!!!!!!!!!!!!!Więc jak to ??????????Doktorek od USG był tak delikatny że miałam ogromne obawy że wbije mi głowice do wnętrza brzucha nie zważajac na ogromny ból który aż zaduszał.Jak wyszłam byłam oszołomiona zagubiona miałam miękkie nogi.Mało tego wizyte miałam na 13 a weszłam do gabinetu po 14!!!!A teraz znów się trzesę mam sranko i rzyganko i wiele innych nieprzyjemności bo okazalo się że dożylne żelazo wywołało alergie.Z jednej skrajności wpadam w kolejną..........
A teraz jaks obie popisałam moge troche odpocząć i dziękuję Wam za obecnośc.
A teraz jaks obie popisałam moge troche odpocząć i dziękuję Wam za obecnośc.
6 komentarzy:
Mój biedny Duszku, współczuję, znam atak kolki z racji piasku, a kamienie to zapewne odlot. Masz skłonności do odkładania kamienia, musisz pewnie z wodą coś zrobic. Życzę wygranej walki z tym dziadostwem i oczywiście wytrwałości. O lekarzach nie wspominam, mam zeszłoroczne wspomnienia złe. A wspólne wyjścia jak najbardziej popieram, z czasem będzie coraz fajniej na takich wypadach - czego jasne że życzę ! Kosmitków pozdrawiam i Ciebie oczywiście także bardzo cieplutko :)) Eurydyka
Jejku,współczuję Kochana:(
Trzymaj się dzielnie i nie dawaj, dużo zdrówka,choć nie mogę sobie nawet wyobrazić, jaki to ból bo ja jedynie przeszłam stan zapalny,a i tak zwijałam się z bólu.
Dużo zdrówka i uważaj na siebie.
Pisz co powiedział lekarz?
A co do M to mój też czasami się zachowuje jak Dzban,ale o tym kiedyś napiszę.
Przytulam.Maja
Ból nereczek pamiętam... tego bólu nie da się tak łatwo zapomnieć... I nocną wizytę w szpitalu też pamiętam... i kroplówki...
Współczuję i powrotu do zdrówka... I dużo, dużo siły...
Eurydyko od 5 lat nie używam kranówy do niczego innego jak tylko do zmywania.Tacham wode butelkowaną albo w baniakach oligocenkę.Stosuje diete zero soli,kwaszonek pomidorów itp.I nic łupki wracają szybciej niż bumerang !Dziękuję za pozdrowienia i ściskam serdecznie.
Urodzić dziecko to pesteczka w porównaniu z atakiem kolki nerkowej.Ach te nasze dzbany :)) .Ściskam Majeczko.
Iczko mam ich dość normalnie sie ich boje.Z jednej skrajności wpadam w kolejną.Buziak słoneczko.
Prześlij komentarz