piaskowa droga.

Wszystko zaczeło się gdzieś w maju .Potem wracało w nie zmienionej formie w różnych odstępach czasu.Ile ich było dokładnie nie jestem w stanie zliczyć.Czasem było 2 tygodniowo czasem 1  w miesiącu.Co takiego ?Sen.Jak wiele w moim życiu i ten cos znaczy tylko jeszcze nie wiem co.I nie wiem czy kiedykolwiek sie dowiem.Ale 3/4 wartości snu odnalazłam.
Sen był zawsze tej samej treści .Droga z pięknym gładkim żółtym piaskiem ,po bokach rosły drzewa .Tą drogą wędrowała kobiecina.Nie wiem czy stara czy młoda bo nie pokazywała twarzy.Jej ubiór był skromny ,była wysoka lekko zgarbiona.Szła drogą aż na jej skraj gdzie stał ogromny drewniany krzyż w kolorze hebanu ,pod nim stała figura Maryi a obok krzyż z cmentarnego grobu.Kobiecina klękała pod nim i modliła się.Sen poprzedzony był innym w którym widziałam babciną kuchnię w której stało łóżko a na niej leżała książka o sierotce Marysi i krasnoludkach.Powtarzałam sobie że w moim życiu coś wydarzy się niekorzystnego i dlatego ta książka pojawia się w snach ,bo przecież to była moja ulubiona książka którą czytała mi babunia.Te chwile były cudowne kładłam babuni głowę na kolanach a Ona jedną ręką gładziła moje włosy a w drugiej trzymała książkę i czytała.Te chwile to było maksimum bezpieczeństwa i akceptacji której bardzo brakowało mi w codziennym życiu z matką.Sen kończył się widokiem brzóz,rosły równym szpalerem.
Wszystko zmieniło się w ubiegła sobotę.W nocy z piątku na sobotę sen powrócił ale zakończył się inaczej niż dotychczas.Kobiecina odeszła od krzyżą i odwróciła się w moją stronę.... dziwną miała twarz ani starą ani młodą ,z lekkimi zmarszczkami , wystraszyłam się jej bo do tej pory chowałam się przed nią a teraz ona mnie zobaczyła.cała sobotę pomimo mocnego wypierania świadomego snu ,on wracał zastanawiałam się kim jest kobieta ze snu,po co przychodzi,czego może chcieć.W pewnym momencie nie wiem dlaczego w mojej głowie dosłownie zamieszkali rodzice mojej babuni.Grzebałam w pamięci szukając ich imion,miejsca pochówku,przywoływałam rozmowy z babunią jakie tyczyły się jej rodziców.Nie mialam zbyt wielu danych ,wiek i imię pradziadka oraz miejsce gdzie mogą mieć grób.Talent do odnajdywania grobów mam ,ale na zbyt wiele nie liczyłam.W niedzielę korzystając z pieknej pogody ruszyliśmy na cmentarz w St...e .Na miejscu zaliczyłam plusa cmentarz wiejski mały nie wiele grobów .Chociaż już się nie raz przekonałąm ze jak nieboszczyk kogoś nie chce to się grobu nie odnajdzie!Jakież było moje zaskoczenie jak większy kosmita po przejściu raptem kilku kroków krzyczy że znalazła  jakiegoś  A ....ra z wiekiem pradziadka  !!!!!
Znaleźliśmy dziadków co było niesamowite .... po wyjściu z cmentarza całe moje zbierane ostatnimi tygodniami rozedrganie zniknęło. Poczułam się jakoś dziwnie jakbym spełniła jakąś ważną misję!! Czy chodziło o modlitwę na cmentarzu a nie o tę w domu?Rzut kamykiem od cmentarza jest wioska w której wychowała się moja babunia.Z lat dziecięcych jakieś zamazane obrazy tego miejsca mi pozostały dlatego pojechaliśmy w  tamtą stronę.Przez wioskę prowadzi kręta droga ,nic w niej szczególnego ale jak dojechaliśmy do miejsca gdzie kończy się asfalt a zaczyna piasek ..... coś mnie ścisnęło. Wysiadłam z auta żółciutki piasek bez domieszki kamyków,żwiru czy czegokolwiek podobnego !!!Poczułam się jeszcze dziwniej jak odwróciłam się i za plecami zobaczyłam..... wszystko to co we śnie!!!!!!!!!!!Czarny drewniany krzyż ,figure Maryi i cmentarny krzyż .......... Z lekka zawirowało w głowie.To miejsce było owiane magią .Dlaczego??Każdy z nas przejeżdża przez różne miejsca zakątki ,zatrzymuje się w różnych miastach i miasteczkach.To samo tyczy się mnie ale to miejsce objawiło mi się jako moje miejsce do życia tak w takim miejscu na takiej wiosce wśród takich pól chciałabym żyć i mieszkać!Tam powietrze miało inny smak i inny zapach ...... zapach i smak świerzości i ogólnie życia.W drodze powrotnej "objawiła " się kolejna senna tajemnica.Ulica przy której znajduje się cmentarz nosi nazwę autorki Sierotki Marysi i krasnoludków ( co skojarzyłam dopiero w domu )  czyli Marii Konopnickiej!.W domu zaczęły układać sie kolejne elementy brzozy ze snu stojące w szpalerze w realu znajdują się obok cmentarza dzielą cmentarz od pola!!!.
Nie mam kogo spytać ,nie mam skąd się dowiedzieć jak wyglądała mama mojej babuni ,ale ze strzępów rozmowy pamiętam że byłą bardzo wysoką kobietą i odnoszę wrażenie że kobieta ze snu to własnie moja prababcia.Tylko czego może chcieć ?Po co zaprowadziła mnie do swojej wioski ?Czas pokarze ,niemniej jednak czuję się bardzo dziwnie.

5 komentarzy:

lorely pisze...

Nie wiem co powiedziec, ale są na świecie rzeczy, które się filozofom nie śniły..

Iczka pisze...

Czytałam i aż mi przyjemny dreszcz przeszedł po ciele ... Magia... Zagadka... Pewnie za chwile wszystko się wyjaśni ...
Wielki buziak ...

shy pisze...

Lorely nie pierwszy raz dotykam magi ,dosłownie niewytłumaczalnych rzeczy ale za każdym razem jestem w szoku..... nie ma takiej sytuacji do której mogła bym się przyzwyczaić...

shy pisze...

Iczko podpieram się tylko tym że babunia ,jej tato i większość tej rodziny to bardzo dobrzy i uczciwi ludzie jeszcze coś o tym napiszę.

Iczka pisze...

Domyślam się Duszku, kiedyś może i ja coś o tym napiszę...