Chyba pomalutku dochodzę do siebie .Trochę to rwało ( coś około 25 dni ) zaraz idę do Was aby przerwać wymowną ciszę. Jeszcze się chwieję i wcale nie mam pewności że złapie sztywny pion bo może już jutro znów upadnę....Te ostatnie dni wcale nie świąteczne ale jeszcze bardziej od nich magiczne.Staje się świadoma wielu bardzo wielu rzeczy a to ciągnie za sobą olbrzymie konsekwencje.
8 komentarzy:
Duszku wracaj do siebie powolutku :)
Ściskam mocno :*
Promyczku wracam ale mam świadomość że w każdej chwili mogę cofnąć się do tyłu dlatego ostrożnie stawiam kroczki.
widzisz ja wiedziałam że ten dzień nadejdzie, zawsze po bolesnym upadku podnosimy się powoli, trzymaj się dzielnie i dalej pnij się ku górze, całusy
M... kochana Ty moja jak zwykle niezawodna...
Duszku krok za kroczkiem a dojdziesz do celu :)
Bo właśnie z takich małych , niepewnych, czasami stawianych na oślep kroczków zbudowane jest nasze życie...
A gdy upadniesz na pewno znajdzie się ktoś aby podać Ci pomocną dłoń... Ja jestem zawsze, może tylko wirtualnie ale czasami i to wystarczy...
Ściskam serdecznie
Iczka
Iczko realnie nie ma nikogo kto podarował by chociaż jedną literę ze słowa wsparcia tylko tutaj otrzymuje więcej niż mogła bym wyśnić.
Duszku kochana, nie jesteś sama i nigdy nie będziesz - przecież o tym wiesz... Masz swoje dwa skarby, masz wspaniałe serce, masz tu na blogu nas ... Blog dał mi bardzo dużo, tak dużo że sama nie wierzę, że aż tyle... Jesteśmy kochana, jesteśmy tu zawsze, obok Ciebie, aby wesprzeć, aby pocieszyć, aby popłakać, aby cieszyć się Twoimi radościami i sukcesami małych serduszek :) Będzie dobrze, musi być. Głowa do góry, pamiętaj... Buźka
Prześlij komentarz