Piszę tak obocznie nie pisze co u nas ,co z kosmitami nie wiem czemu ..... moze czegoś się boję..... a może są ważniejsze sprawy ? !dzisiaj spróbuje coś napisać.Większy kosmita złapał wiatru w żagle jeśli chodzi o naukę.Ma całkiem niezłe stopnie i jeśli nic nie kombinuje albo ja nie oślepłam to ciągle siedzi w książkach. Nie tych szkolnych programowych tylko moich wyciąganych z biblioteczki domowej.Repetytorium z rosyjskiego ,składnie angielskie,vade mecum maturzysty z geografii.Chyba pojęła że od tej nauki zależy dorosłe życie.Ma korepetycje z matematyki i tutaj też zaczyna zbierać coraz lepsze stopnie.Ale o ile z nauką idzie dobrze o tyle na polu kulturalności moja kosmitka zeszła na psy.Odgryza się ,buntuje,szczeka nawet jak miski nie ma pod nosem.Wczoraj mi odpaliła żebym sobie zjadła kartkę z ocenami - bo ją chciała a ja przez moment byłam zajęta czymś innym i akurat w tym danym momencie nie mogłam jej dać.A ja jak asceta powtarzam jedno i to samo i nie daje się sprowokować.Myślę sobie że to taki wiek ,że to minie że przejdzie.W poniedziałek otrzymałam propozycję aby wraz z terapeutą z gabinetu terapii SI wziąć udział w cyklu "pogadanek ' o zaburzeniach integracji sensorycznej u dzieci.Ma to wyglądać tak że wraz z terapeutą ,psychologiem i mną jako rodzicem dziecka z takimi zaburzeniami mamy jeździć po szkołach,przedszkolach itp. i rozmawiać ,przybliżać rodzicom temat zaburzeń integracji sensorycznej.Nie wiem czy się nadaje ,nie wiem czy dobrze zrobiłam godząc się na udział w tym projekcie ale kto nie ryzykuje ten szampana nie pije.A mały kosmit .Ciężko ale ok.Dalej je jak 6 miesięczne niemowlę.I wcale nie ma perspektyw na polepszenie jego meni.W dalszym ciągu wszystko musi być na perfekt wysprzątane ,poukładane ,nic nie można przestawić ,przełożyć bo świat się wali.Ale jakoś staram się do tego przywyknąć.Ale nie umiem przywyknąć do tego że w bardzo ostry niekontrolowany i drastyczny sposób reaguje na zmianę pogody.Albo dostaje uforii i nic go nie jest w stanie powstrzymać przed ogłupieniem albo chodzi jak osa zbolały ,albo zasypia w dowolnej pozycji i dowolnym miejscu jak ostatnio pod ławą na psim miejscu.A ja ,no cóż ja lubię środy.Od 20 do kawał w noc mogę sobie siedzieć i siedzieć w fotelu z pilotem od telewizora w ręku.Bo najpierw jest Wspólna ,potem skaczemy na drugi program bo jest M jak miłość a potem pyk na pierwszy program bo są ratownicy a po ratownikach Niepokonani uwielbiam ten środowy cykl.Bardzo pomagają nam mandale ale to temat na osobny post.
5 komentarzy:
Córa dorasta a wraz z tym nabiera coraz to nowszych nawyków które niekoniecznie przypadają do gustu rodzicom, ja od zawsze strasznie pyskowałam z resztą do dziś co mam na myśli to i na języku ;)
kolejna środa już za tydzień a wraz z nią kolejny miły wieczór...ściskam mocno
M.. ja szczególnie nie mam z kosmitką pola do popisu bo jak ją widzę i słyszę ( chwilami ) to widzę swoje odbicie ... tak te środy mi się podobają .W ogóle nie mogę się nacieszyć telewizją bo przez blisko rok wcale dla mnie nie istniała.
Dzieci są naszym odbiciem ... Z każdym rokiem przekonuję się o tym jak bardzo jest to prawdziwe stwierdzenie ... Jak znam Ciebie Duszku, to coś wymyślisz, znajdziesz jakiś magiczny sposób aby okiełznac kosmitkę :) Mamusie zawsze znajdą skuteczny sposób... Ależ te dzieciaczki rosną i starzeją się a może to nam ten czas tak szybko mija ?
ściskam
fajnie że się zgodziłaś na udział a tych pogadankach, bo myślę że wciąż mało ludzi SI :*
To jeszcze nowy temat.Wiedza na temat zaburzeń z zakresu integracji sensorycznej jest jeszcze dość Świerza.Gabinet z którym współpracuję istnieje od 1,5 roku.Moje dziecko jako jedyne z tego gabinetu ma nadwrażliwości we wszystkich zmysłach.Ludzie nie zdają sobie sprawy że nawet nie możność wycięcia prostego paska papieru nożyczkami ma swoje podłoże w układzie przedsionkowym i zajęcia SI niwelują ten wyśmiewany od lat przypadek fajtłapostwa.
Prześlij komentarz