Wczoraj posypały się podziękowania na moją łepetynę.A ja przecież nic takiego nie zrobiłam.
Pierwsze tyczyły się wygranej sprawy.
Jeszcze w maju na samym początku jak zaczynałam pracę trafił się pan -tato swojej córki który sądownie odważył się walczy/c o to co się jego dziecku należało.A należało się uznanie reklamacji,której oczywiście uznać firma nie chciała bo niby jak przyznać się do czegoś co się spartaczyło.Sprawa tyczyła się soczewki kontaktowej specjalistycznej której koszt 1 sztuki ( na jedno oko ) wynosił 1000 złotych.Śmierdziało tym na kilometr bo gwarancja obejmowała tylko okres 3 miesięcy.Soczewka padła po 2 tygodniach.A w oku pojawiła się ropa co uniemożliwiło dalsze korzystanie z soczewki z godnie z jej przeznaczeniem.Reklamacja złożona przez tatę została odrzucona a producent stwierdził ze uszkodzenie powstało głównie z powodu innego składu łez na który wpływ mają dieta ,choroby i przyjmowane leki!.Kobieta 21 lat dorosła nie na diecie bez schorzeń przewlekłych ,nie przyjmująca żadnych leków.Zdecydowali się na sądowe wywalczenie uznania reklamacji i zwrot poniesionych kosztów.Pierwszy pozew sporządzałam ja.Potem radziłam im żeby do obsługi wzięli sobie prawnika który może ich interesy reprezentować w sądzie.Nie chcieli bo nie mieli tyle pieniędzy,wniosek o adwokata z urzędu Sąd oddalił.I tak odbyło się 5 spraw , sięgnięto po dwie opinie biegłych ( obie na niekorzyść producenta ).Na każdą sprawę przygotowywałam ich w zakresie czym mają się podpierać ,co mówić ,z czego spuścić a czego bronić zębami.I wczoraj zapadł wyrok.Sąd uznał zasadność roszczenia ,i przyznał pokrzywdzonej 5000 zł zadośćuczynienia.Moja radość ogromna.
Kolejna sprawa.
Smutna.Bo ktoś żerował na czyimś zagubieniu i niepewności.Po krotce .Sprawa o uregulowanie kontaktów z dzieckiem.Klasyka po złości w formie zemsty matka wyprowadza się z dzieckiem do miasteczka oddalonego od dotychczasowego o blisko 400 km.Mocna więź łącząca ojca z córką zostaje brutalnie przerwana.Matka robi wszystko aby utrudnić wszelkimi sposobami kontakt ojca z dzieckiem. Nie odbiera telefonów ,nie pozwala im rozmawiać przez skype.Ojciec staje na głowie aby mijający czas nie pogłębił zapaści między nim a dzieckiem.M.... sz jest zagubiony,zalękniony,szuka wsparcia i opieki.Znajduje adwokata który za sporządzenie marnego wniosku ( do tego źle sformułowanego ) i poradę prawną inkasuje kwotę 1,700 złotych !W kolejnych dniach unika swojego klienta,nie odbiera telefonów.A co do sprawy w sądzie tłumaczy że sprawę załatwi się zaocznie!Po naszej krótkiej rozmowie z M.... m tłumaczę że pismo i porada w najlepszym razie zamyka się w koszcie rzędu 500 złotych.Nie wspomniałam o tym żeby zażądał zwrotu pieniędzy.Nawet mi to przez myśl nie przeszło.Ale fakt kilka razy upewniał się jeszcze w tych kosztach.Aż wczoraj dzwoni do mnie i mówi że dzwonił do mecenasa i zażądał zwrotu 1000 zł.!Żona się bulgałą ,ale pieniądze potulnie zwróciła.Więc sama wiedziała że jej mąż mecenas postąpił nieuczciwie.A ja i w tej sprawie robię za tykę i prowadzę za rękę...... ale już wyczmerałam dobrego adwokata.Dobrego bo tak mówi sam M.... sz.Może z nią pogadać i zapytać o to co w zagubionej głowie akurat się przypomni.
I czy można robić coś bezinteresownie,nie oczekując nic w zamian ?Bez profitów , bez rozgłosu ?Można i można być w tym bardzo szczęśliwym!
2 komentarze:
Cóż, podobno tyle jesteśmy warci, ile dobra damy drugiemu człowiekowi.....I ja się z tym absolutnie zgadzam. Pozdrawiam cieplutko :) BRZOZA
Z ostatnim zdaniem zgadzam się w 100%. Wystarczy odrobina empatii i bezinteresowności, a można z tego wynieść sporo satysfakcji i radości :-) Cieszę się, ze się układa Duszku, oby tak dalej ;* Zostwiam pozdrowienia.
"To nie cel daje szczęście, lecz wędrówka ..."
Prześlij komentarz