mili tary




Tym którzy skomentowali ostatnią notkę odpowiem tutaj....
M.... tak mam to już za soba ,nawet długo za sobą ale najgorsze nastapiło gdy wszystko ucichło,skończyło się ...... często dostajemy obuchem w łeb uważając że jak coś złego niekorzystnego w naszym życiu się kończy to nastaje jasność... to złe myślenie ,bo wtedy dopada nas to wszystko co trzymało nas w kupie przez ten traumatyczny stan,po prostu rozsypujemy się.Stajemy się niewolnikami własnego ciała i duszy tracimy kontrolę nad tym co do tej pory trzymaliśmy w ryzach.
Iczko jak wyżej nie zawsze koniec niekorzystnych wydarzeń powoduje luz i odprężenie.....Nigdy się nie pogodziłam i nie pogodzę z tym co mnie spotkało ...... skarga na polski wymiar sprawiedliwości została sporządzona i przetłumaczona tylko zabrakło sił aby wysłać ją do Strasburga. Nie zrozumiem i nawet nie chce tego rozumieć ,to byłą głupota z strony urzędników i wiem że nie tylko ja jedna doświadczyłam takiej katastrofy .Przypadki łamania przysługujących nam z mocy konstytucji praw wciąż się zdarzają......Tak siły potzreba dużo ,bardzo dużo bo chce z tego wyjść chce żyć normalnie dziś jestem na to gotowa .....gotowa by orać we własnej duszy i z sitem oddzielać plewy od ziaren.
Brzozo nigdy nie uważałam się za wyjątkową szczególną nie stosowałam wobec siebie takich dosadnych stwierdzeń teraz jednak muszę stan rzeczy nazywać po imieniu tak aby móc dotrzeć do siebie samej ,nie bokiem,nie zakolem ale srodkiem wyboistej drogi...... idąc po cierniach do przodu nie zechcę wracać  ,rozprawiam się z bólem na miejscu bez oglądania wstecz.Nie mniej jednak wiem że te wspomnienia nie znikną nigdy ,nie zatrą się ...... bo zbiegły się z wielkimi wydarzeniami w życiu mojego dziecka takimi jak komunia święta ,następnie rocznica komuni i wiele innych po drodze których  nie dane mi było godnie i w pełni świadomie i spokojnie przeżywać...... jedno czego dziś pragnę i to już się staje to móc wracać do tego spokojnie ,bez wkładu emocjonalnego.To trudne te emocje są we mnie niczym otaczające powietrze wystarczy że nawet w dość wesołym momencie usłyszę w tłumie głos podobny do osoby która dołożyła mi cegiełkę zdrowia a potrafię od razu zaliczyć glebę.Mój mały kosmit ma 5 lat a ja dobre 4 lata z jego życia "przespałam".To samo tyczy się większego kosmity.
Ma 12 i 5 wyjętę z życiorysu.
jeszcze  troszkę i opiszę ..... jeszcze tylko troszkę/...

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Przyszłam chociaż wiesz że nie czytam,ale tak samo z tobą Ty nie zawsze mówisz .Ja pamiętam kiedyś jedną sytuację bardzo mnie wtedy wystraszyłaś-nawet wystraszyłam się ciebie dzisiaj mam nadzieję nie tyle poznać tę tajemnicę ile zrozumieć ten mechanizm.
Mewa

Anonimowy pisze...

Wierzę, że miałaś ciężkie przeżycia. Ale też wierzę, że czas cuda czyni. Cierpliwości, moja droga, cierpliwości, poradzisz i z tym....Bo przecież chcesz. Caluski przesyłam, pozdrawiam ciepło :)) BRZOZA

Iczka pisze...

Duszku,
Wierzę że bylo strasznie, koszmarnie, ciężko i paskudnie... Wierzę, że był to okropny czas... Wierzę również w to, że teraz może być tylko lepiej... Wierzę, że znajdziesz w sobie siły aby z tym co się wtedy stało uporać się i zrobić należyty porządek... Domyślam się ze musi kosztowac Cię to wiele siły, wewnętrznej siły ale dasz radę, poradzisz sobie z tym balastem. Jesteś bardzo dzielną kobietą!
Pozdrawiam cieplutko :)

lui pisze...

Duszku - jak masz dokumenty przygotowane to wyślij.
Utrzyj nosa tym niekompententnym urzędnnikom co zniszczyli ladny kawałek Twego i Twoim dzieciom życia
Buzka