Badania ambulatoryjne Cz II

Wywalczenie nowego postanowienia przedłużyło cała sytuację o kolejne miesiące ,niepewności,lęku i gotowości na każde skinienie biegłych.4 miesiace 16 długich tygodni 12 wizyt na izbie przyjęć szpitala psychiatrycznego.Na każdej wizycie  4 biegłych ,psychiatra -ordynator,psychiatra "zwykły" ,psycholog i osoba najmniej rzucająca się w oczy a jak się na koniec okazało najważniejsza której słuchała nawet biegła ordynator to ta która wszystko spisywała.Każda wizyta poprzedzona była kilkudniową niedyspozycją organizmu,biegunka,wymioty,gorączka po wizycie wszystko odchodziło jak ręką odjął.Pamiętam swoje zagubienie ,niepewność co mam mówić czy wolno mówić mi wszytsko czy cokolwiek  zostawić dla siebie.Brak oparcia w kimkolwiek kto zwyczajnie pozwolił by mi popłakać bez ukrywania się. Pragnęłam wyrzucić z siebie ból ale zamiast tego coraz bardziej zamykałam się w sobie.Czasem miałąm dość bardzo bardzo dość niesprawiedliwości ,tego jak mnie potraktowano i tego co ze mną robiono.Te wizyty w psychiatryku to dni wyciętę wielkimi nożycami z życiorysu...Jadąc Tam jechałam wcześniej chodziłam uliczkami przyległymi do szpitala i robiłam zdjęcia stosy zdjęć .ptakom,roślinom,autom,niebu ..... to pozwalało na moment oddechu,na moment zapomnieć o tym co raz będzie.Pozwalało na chwilę zapomnieć o tym że za moment zostanę rozstrzelana serią pytań.... pytań brutalnych ,poniżających ,odzierających z godności,zawierających intymne szczegóły .....pytań zadawanych w brutalny sposób,jedno pytanie zadawane od początku i od końca i od środka i na rozmaite inne sposoby.Możliwość pogubienia gwarantowana jeśli cokolwiek chcę się skłamać ,oszukać , podkoloryzować........ Byłam słaba , traciłam siły w zastraszającym tempie ale Tam grałam silną ,mocną,nie poddawałam się.,Biegli to nie zwykle szaraki wiedziałam że jedno moje potkniecie może być szalą która przeważy się na zwycięstwo teściowej. A ta jak tylko dowiadywała się o terminie kiedy miałam stawić się u biegłych stawała na łbie oby tylko skręcić mi psychikę.Do głuchych telefonów i podjazdówek na chodniku dołączyło  łażenie różnych typów ,wykręcanie rąk ,niszczenie telefonu ,groźby o wycofanie sprawy z policji jaką złożyłam o nękaniu ( którą po sporym namyśle faktycznie wycofałam ).Nie było życia ,nie było miejsca do niego nigdzie...... lęk,rósł lawinowo,bałam się być sama w domu ( incydent z próbą dostania się do domu pod pretekstem wysłania ekipy z policji która z policją nic nie miałą wspólnego !),palenie cmentarnych lampek pod drzwiami ,i wiele innych......jechałam do szpitala i w ręku ściskałam rozgrzewając prawie do czerwoności cudowny medalik.... jak świr ,jak wariat wierzyłam ( i się nie zawiodłam ) w ten kawałek metalu ....sytuacja byłą patowa dwa razy zdarzyło mi się pomylić termin wyznaczony przez biegłych,co tez wpływało niekorzystnie na moją opinię.Właśnie podczas takiej jednej pomyłki ..............Każda wizyta u biegłych trwała średnio 2 do 2,5 godziny ( ! ! ! ) .Wtedy kiedy pomyliłam dni pojechałam z Panem M.... na te badania i z dziećmi .Ja miałąm iść sobie a On z dziećmi miał wrócić za 2 godziny ..... Był listopad,zimno okropne ,wiatr ,deszcz ,brrrrrr byłam już wtedy w takim stanie że zapominałąm wielu rzeczy,na wielu już mi nie zależało ......zbierałam siły i skupiałam się tylko na badaniach ambulatoryjnych.I włąsnie wtedy w ten parszywy dzień miałam ze sobą nienaładowaną komórkę  i brak portfela.....Przez 2 godziny spacerowałam po miescie w deszczu ,po kałużach ,czułam się okropnie samotna,opuszczona ,zapomniana, te uczucia czułam ale deszczu od którego chlupało w butach i przemiękła nawet bielizna nie czułam.....woda spływała mi z głowy zalewając twarz ale to tez mi nie przeszkadzało..... dziś staram się swoimi oczami wyobraźni zobaczyć siebie jak wtedy musiałam wyglądać.....to musiał być żałosny widok.Dzisiaj mój terapeuta mówi że ten nienaładowany telefon i brak gotówki to był taki jasny sygnał że moja upadłą dusza szuka wsparcia i pomocy ..... był Pan M..... więc na nim chciałam się wspierać....Po każdej wizycie po powrocie do domu szłam spać ..... musiałam odespać chociaż troszkę bo nie nadawałam się do życia.W listopadzie wydano opinię na którą czekałąm z utęsknieniem a którą teraz już nie potrafiłam się cieszyć-.Biegli orzekli że jestem zupełnie zdrowa i normalna !.Ale to nie był koniec piekła.Teściowa zaczęła podwarzać wydaną opinię ( bo przeciez opinia powinna być taka jaką ona chce ) , składała skargi na biegłych ,bezpośrednio do sądu jak i do szpitala.Czasem miałam ochotę rozszarpać sąd za tę ślepotę którą posiadał,bo jak i ile można słuchać takiej baby ? !Sąd potulnie wyznaczał terminy rozpraw wzywając na nią biegłych ,którzy a to nie mogli się tego dnia stawić bo coś tam i trzeba było wyznaczać nowy termin rozprawy,albo przyjechał tylko jeden biegły  zabrakło drugiego.I tak sprawa przeciągnęła się o kolejny rok.Rok z którego odebrano mi możliwość uczestniczenia w rocznicy komunii u kosmitki. Pamiętam wyjazd do Niepokalanowa i te wstrętne telefony od adwokata,od prokuratora ......... a to że sprawa będzie a to nie będzie a to mam na niej być a to nie muszę.Wyrok zapadł uniewinniający.... Mogła bym odsapnąć ale nie z tą babą.Apelacja sprawa w okręgówce wyrok podtrzymany ...... papiery czyste zdrowie stracone bezpowrotnie,,,,, minionego czasu lat  nikt nie zwróci..........Sporządziliśmy wspólnie z innym prawnikiem skargę  do Trybunału w Strasburgu dotyczącą naruszenia praw zagwarantowanych w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności  ..... dziś już za późno by ją złożyć minął ochronny okres 6 miesięcy.
Ale nie ejst za późno i na pewno nie stanie się to już teraz i w tej chwili ,może za rok może później ale będę chciała założyć stowarzyszenie które bedzie nieść pomoc takim osobom jak ja pokrzywdzonym ,zagubionym.zalęknionym,opuszczonym.Bo jest ich naprawdę bardzo dużo.








1 komentarz:

Iczka pisze...

Zman ten stan przezd, w trakcie i po wizycie u psychiatry, psychologa... Kiedy to człowiek czuje się gorzej niż śmieć...Kiedy człowiek usłyszy że to jego wina, może nie do końca, może nie tylko ale że napewno się przyczynił, sprowokował... Aż i u mnie wróciły wspomnienia...
Jesteś wspaniałą kobietą Duszku...