wrzesień 2010

Księga życia 

rozdział I

>> teraz to mi się życ chce << 

To Twoje słowa ,słowa które spowodowały ze mi samej jeszcze bardziej zachciało się żyć.....

Może jeszcze za wcześnie aby pić szampana ,za wcześnie aby usłyszeć fanfary ..... ale ja już tak po cichu ,tak skrycie, ale zupełnie w pełni jestem z siebie dumna ..... dumna że postawiłam wszystko na jedną kartę i podjełam ostatnią próbę ocalenia nas....


:)

Dawno nic nie pisałąm.Zastanawiam się dlaczego.Czy mi się nie chciało?Czy zajęcią nie pozwalały?Nie ważne ..... Blog przynajmniej ten spełnia swoją misję idealnie.Jest spokojnie ,wracam tutaj jak tylko poczuje potrzebę pisania,tak bez przymusu,bez konkursu.Ostatnio doświadczam niezwykłęj magii.Mistycyzmu dnia codziennego i tego co mnie Nas dotyczy.
Rodzina ,mama ,tata,syn ,córka,brat ,siostra,to takie normalne,naturalne.Ale nie dla mnie.Nie miałam normalnego domu w dziecinstwie ,nie było wymiany między rodzicami.Te pojęcia rodzic dziecko były mi obce.Nawet jak miałąm swoją rodzinę  nie miała ona nawet zarysu rodziny.A teraz coś nowego ,niezwykłego cos czego muszę się też uczyć ale przynosi mi sporo frajdy.
Jak mama na coś nie pozwoli to się leci do taty ,i na odwrót :) .Wybieranie które z rodziców odbierze z przedszkola.Wiele zabawnych i pięknych sytuacji każdego dnia.
Wyciszylismy się obydwoje ostatnio.Uzupełniamy jak jeszcze nigdy.Jedno drugiemu pomaga.
Ja robie kolację ty zmywasz.Ja sprzątam ty idziesz z dziećmi na spacer.
Dzielimy się obowiązkami,i jestem mniej zmęczona,mam więcej energi juz nie udaje że jestem silna i że ze wszystkim sobie poradze.
Jeszcze nie dawno staliśmy na rozdrożu,gotowe każde iść w swoją stronę po ty  by się nie ranić ,nie poniżać.
Potem zapadła decyzja o ostatniej szansie.i Ostatnie tygodnie pokazują ze wykorzystanie tej ostatniej deski ratunku było trafionym wyborem.

Brak komentarzy: