31 stycznia 2010 | |
JA POPROSTU SIĘ ZAGUBIŁAM W TYM WSZYSTKIM szukam jakiejś drogi ,albo chociaż drogowskazu jakiegoś ciepła światełka czegokolwiek co wskaże mi droge ...... może być wyboista ,może to być bagno ale IŚĆ IŚĆ nie stać w miejscu nie stac na rondzie ruchomym ......... Boże złap mnie zanim utonę ....gdzie moje kochane Anioły ..... gdzie wystraszyły się tego wszystkiego.....jesłi to ponad ich siły to jak ja mam to dźwignąć ....
|
29 stycznia 2010 | |
Żyj z całych sił, i uśmiechaj się do ludzi bo nie jesteś sam. Śpij nocą śnij, niech zły sen Cię nigdy więcej, nie obudzi, teraz śpij. Niech dobry Bóg, zawsze Cię za rękę trzyma, kiedy ciemny wiatr, porywa spokój siejąc smutek i zwątpienie, pamiętaj że ...
|
miałam cosik wpisać ,co u nas a może znów jakieś tandetne przemyślenia .Ale nie mam sił .Cały tydzień w locie w biegu między autobusem i pociagiem ,między jednym gabinetem a drugim ,między szkoła a przedszkolem wszystko z porządnym zakładem czasu bo tam gdzie inni dotrą w 10 minut mi zajmuje drugie tyle.Sama samiusieńka zero pomocy.A dokoła jak nie mróz aż nos zamarza to śnieg że ledwo się toczę.Wczoraj poszłam spać ha nie no to dzisiaj już było o 1: 15 i to raczej padłam nie po ludzku położyłam .A pobudka dzien w dzień 0 6:30.Mało tego dwa dni bez pradu i 4 z przerwami bez wody normalnie hulaj dusza świat się rusza.Dzisiaj znów wyjazd ale już na spokojnie ,nic się nie śniło złego ale gdyby było inaczej nigdzie bym się nie wybrała bo sen z ubiegłego piątku sprawdził się tylko że nie my a ktoś kto jechał takim samym autem jak my i marka i kolor wylądował na drzewie.Po wypadku jeszcze żył ale jak następnego dnia wracaliśmy to przy okorowanym drzewie paliły się lampki.Jestem nieludzko wymęczona mój organizm nie nadąża za umysłem który gna i gna gdzieś do przodu.Ale idą ferię może odsapnę może nabiorę sił .... a po feriach kolejny kosmos bo trzeba się wziąć za większego kożuszka.Nie wiem czemu w takim mieście jak nasze dość dużym nie ma odpowiednich specjalistów dla dzieci tylko trzeba się tłuc te 30 km do stolicy żeby cokolwiek załatwic.Jest jeden plus tego młyna całego - brak czasu na rozmyślanie ,na wspominanie ..... ale to walnie we mnie w końcu z wielką zaległa siłą i powali na kolana..... zresztą brak czasu na wspominanie nie oznacza ze prócz zewnętrznych oznak bólu czy tęsknoty nic się nie dzieje bo jakoś ostatnio coraz mocniej coś dławi w gardle i ręcę czesciej drżą.....A w moim kalendarzu pojawiają się kolejne terminy juz na kwiecień i nawet jeden na maj....
|
26 stycznia 2010 | |
Są ludzie i ludzie ,sa kobiety i kobiety.Są kobiety które codziennie rano obudzone wpadającymi do sypialni promieniami słońca witają dzień jak wiele kobiet......Bo przecież słońce na niebie świeci dla wszystkich tak samo.Kobieta każdego dnia starannie robi makijaż -maskę bo przecież pod nim ukrywa się prawdziwe rysy twarzy.Tuszuje rzęsy tak aby nikt nie zobaczył pod nimi kryształowych łez,kremuje ręcę aby nikt przy powitalnym uścisku dłoni nie poczuł jak bardzo są szorstkie i zniszczone walką o życie,a na końcu kobieta wyjmuje sekretne pudełeczko z którego wyjmuje uśmiech ,piękny kształtny i nakłąda go na usta.Tak wyszykowana wyrusza do pracy ,biura,urzedu ,szkoły bo tragedie nie wybierają dotykają ludzi nie zważając na wykształcenie,pozycje,stan majątku czy rodziny.W pracy kobieta słyszy pytania > jak sie czujesz ?< - w porzadku dziękuję -taka odpowiedź pada zawsze z obawy przed odrzuceniem,lękiem przed wyśmianiem aż w końcu dlatego że nikt nas nie zrozumie.....czasem kobieta dość często używa chusteczek i tylko cierpliwy kolega rzuci mimochodem że kobieta jest zaziębiona bo ma katar a ona przytaknie cichutko bo tylko Ona wie że to nie katar ,że to łzy bo dziś a może jutro a może wczoraj była rocznica ,smutna,bolesna ,rocznica która coś przypomniała ,coś obudziła ale nie ma na nią czasu trzeba wykonać swoje obowiązki.A jeszcze jest dom dzieci dla nich trzeba mieć uśmiech również ,trzeba się nimi zaopiekować .... tylko kobieta wie jak bardzo jej dusza rwie się na kawałki.I tak dzien po dniu uśmiechnięta ,radosna kobieta która w oczach znajomych ,kolegów ,koleżanek ma wszystko co do szczęścia potrzebne i zyje bez zmartwień staje się przezroczysta znika ...........i nikt tego nie zauważa.Ale jest takie magiczne miejsce taki tajemniczy ogród do którego kobieta wraca zawsze jak jej źle,smutno jak coś ja trapi .... Zawsze do tego ogrodu wchodzi bez makijażu .Starannie go zmywa odkleja usmiech chowa do szkatułki i tak obnażona najprawdziwsza przechodzi przez bramę wiodącą do zaczarowanej krainy.Tutaj jest sobą ,tutaj pisze jak jej serce pękąło gdy kolezanka opowiadała o swoim dziecku o jego osiągnięciach dopiero tutaj poznajemy jej ból bo w pracy cieszyła się z osiągnięc malca.Dopiero tutaj dowiadujemy się że dzisiejszy dzień to była wielogodzinna walka o własne przetrwanie ........... tutaj czytamy o tym że kobieta jest coraz słabsza,ma coraz mniej sił ,że w małzeństwie się nie wiedzie ,że dziecko jest chore ,tutaj kobieta prostuje że wcześniejsze wyjście z pracy wcale nie było podyktowane wizytą u dentysty tylko odwiedzinami kogoś ważnego bliskiego mniejszego lub zupełnie maleńkiego na cmentarzu.To tutaj kobieta zdradza że przyjaciółką dla której zrezygnowała z imprezy jest taka naprawde stara pluszowa poduszka która zbiera niezliczone litry łez.I tak dzien po dniu żyjemy w dwóch światach tym którym zostaliśmy obdarowani i w którym przyszło nam zyć dostosowując się do jego warunków i tym stworzonym na potrzeby ludzi żyjących obok......Ten tajemniczy ogród to nic innego jak nasze blogi które powinny być jak najbardziej prywatne bo i to co na nich umieszczamy w ciągu liter jest często bardzo osobiste ,intymne,to często nasze nigdy nie wypowiedziane marzenia.Są tez blogi szczęśliwe ale Ci właściciele już przeszli swoją tragedie i szczęście należy im się jak najbardziej.Pisanie bloga to ciężka praca ,czasem dzięki trollom bardzo niewdzięczna ,trzeba pokonać swój wstyd,uprzedzenia ,pokonać swoje słabosci ...... jeśli to wszystko się pokona i przy zachowaniu prywatności będzie dalej pisać to blog będzie pomagał nam poznać samych siebie ,nasze lęki i obawy do których nie raz sami przed sobą nie mamy odwagi się przyznac.A dodatek w postaci wizyt i komentarzy innych blogowiczów którzy stojąc z boku widzą napewno coś więcej niż my sami uwikłani w jakąs sytuację pomoże nam podejmować bardziej przemyślane decyzje ,i z większą łatwością przechodzić zyciowe kryzysy. Dwa lata pisania ,kilka blogów ,nie umiała bym siedzieć w jednym miejscu nie chce wracać do tego co bolało tak namacalnie ,wystarczy mi czuć ten ból tęsknoty i rozczarowania i straty na co dzien pod skora.Było miotanie blogowe i zwątpienie ,zarzucanie pisania i wściekłość na trolle ale przetrwałam nauczyłam się dzięki blogowaniu wielu nowych rzeczy a przede wszystkim przetrwałam najczarniejsze chwile swojego życia.Dziś widzę tylko plusy pisania ale wymagało to ode mnie wiele odwagi i poświęcenia aby te wszystkie niepowodzenia,porażki,życiowe kopy móc opisać móc się do nich przyznać.Każdemu kto piszę bloga życzę jednego ODWAGI.....jest jeszcze jedna delikatna rzecz blogowicze w swoich ogrodach obnarzają się całkowicie przed czytelnikiem pokazując nam całe swoje jestestwo i człowieczeństwo dlatego tak łatwo nas zranić .Tu w tajemniczym ogrodzie jestesmy słabi a nie ta cy jak po wyjściu z niego silni,niepoddający się ......wciąz walczący .dlatego trzeba z wielkim rozmysłem komentować czyjejś wpisy.........
|
25 stycznia 2010 | |
Jedno z małżonków odejdzie pierwsze.To prawda ,to fakt nie podlegający dyskusji ale liczymy się z nim bardzo teoretycznie.Praca ,dom ,dzieci, myśl o śmierci odkładamy na później.Nie raz w ogóle nie myślimy na ten temat.Wyrzucamy te myśli z naszej głowy.Nim jednak śmierć rozłączy małżonków ,mamy za sobą pożegnania naszych rodziców ,dziadków innych bliskich nam osób.I nawet jeśli jesteśmy przygotowani na ich odejście ,to jednak zawsze jest ono szokiem.Przeżyciem dotykającym najgłębszych pokładów naszego wnętrza.Chory człowiek mający przed sobą już nie wiele dni zaczyna żyć jakby podwójnie.Nie dopuszcza do siebie myśli o śmierci ,nie słyszy słów lekarza że sytuacja jest poważna,ale jakby równolegle np porządkuje papiery,czasem gdzieś jakby przypadkiem przekazuje jakieś dyspozycje.Jeśli jesteśmy przy umierającym liczy się tylko chwila ta teraz w tej sekundzie ,trzeba zadbać o wizyte księdza,poprosić pielęgniarkę o zastrzyk,zwilżyć usta .Czy to juz -śmierć?Nie jeszcze nie w tej chwili... Dostrzegamy koniec dopiero gdy sztywnieją rysy,tężęją źrenice, wtedy dociera do nas że to już .I ta śmierć uświadamia nam że istnieje przemijanie dociera do nas że to co robimy nasze starania,ambicje ,marzenia mają swój kres.Wtedy też staramy się ustosunkować nasze podejście i bycie do tego który odszedł.I nie na darmo mówi się że człowieka dostrzega sie dopiero po jego śmierci.Kim był dla nas,ile znaczył co nam ofiarował a co my jemu?.Przeżycie czyjejś smierci sięga naszych najgłębszych pokładów na których składowane jest nasze 'ja'.Doświadczenie śmierci stawia tez pytanie na ile w życiu małżeńskim i rodzinnym dbamy o miłość a ile czasu ' poświęcamy " na konflikty,życie "obok siebie',.Wciąż w uszach brzęczą mi słowa psalmu.>> DNI CZŁOWIEKA SA JAK TRAWA,KWITNIE JAK KWIAT NA POLU ,LEDWIE MUŚNIE GO WIATR , A JUŻ GO NIE MA I MIEJSCE GDZIE BYŁ JUZ GO NIE POZNAJE .... <<Śmierć której doświadczyliśmy może być ważnym sygnałem do zrobienia korekty własnego życia,do zastanowienia się nad relacją z innymi ludźmi, relacjami panującymi w we własnej rodzinie.Niestety przeważnie ten impuls nie trwa długo.Im więcej upływa czasu od ostatniego pożegnania ,jak już oswoimy się z pustym miejscem które zostawiła po sobie osoba zmarła,zapominamy o tym sygnale i wracamy na stare ścieżki, włazimy w koleiny dawnych przyzwyczajeń.A trzeba być gotowym do odejścia w kazdej chwili.W każdej chwili ,a może to nastąpić za lat trzydzieści," kiedyś ,potem' ,ale może się to stać także jutro ,za godzinę....>> Jak noc sprawia że istnieje dzień tak śmierć sprawia że istnieje życie<< .W znanej bajce >> był sobie dziad i była baba bardzo starzy oboje ..<< opisana jest sprzeczka kto ma otworzyć drzwi pukającej smierci.Małżonkowie tez nie wiedzą które z nich odejdzie pierwsze dlatego powinni byc przygotowani .Trzeba starac się oswoić śmierć .Można próbować oswoić z nią także dzieci .Częściej już z literatury niż autopsji znamy opisy pożegnań z rodziną i bliskimi przy zapalonej gromnicy.Wierzę że nasze życie w przedziwny i niewytłumaczalny sposób związane jest z życiem innych ,że jestesmy powiązani niewidzialnymi nićmi i im więcej dobra w nas tym więcej dobra w nich...Żyjąc dzien po dniu miłością i pragnieniem rozdawania dobra dajemy życie innym karmiąc ich właśnie tą miłością i dobrem sprawiając że w ich życie wkracza radość ,nadzieja. Warto niezaleznie od tego czy ma sie lat dwadzieścia kilka czy czterdzieści kilka nie tłumic myśli o własnej smierci .Żeby móc w kazdj chwili powiedziec za św.Pawłem.W DOBRYCH ZAWODACH WYSTĄPIŁEM ,BIEG UKOŃCZYŁEM.... tekst wspierany książką cz I.
|
22 stycznia 2010 | |
Dziś mojej Babci życzenia złożę, w wiązankę kwiatów serduszko i znicz włożę i wiem, że będzie bardzo wzruszona kiedy już weźmie mnie w swoje ramiona. Tak wiele mnie nauczyłaś, tak wiele uśmiechu mi dałaś, na spacery ze mną chodziłaś, kiedy byłam jeszcze mata. Do snu nuciłaś piosenki, byłaś zawsze blisko mnie. więc podziękować Ci, Babciu za to wszystko chcę. ja z poślizgiem na ten dzień babci ,bo dziś już dzień dziadka więc dla niego życzenia będą pewnie jutro.Przekichałam cały tydzień.Z racji tego złego co się działo poodwoływałam wszystkie wizyty na ten tydzień.Ale nic nie robienie jakoś nie postawiło mnie na nogi .Dzisiaj w nocy dopadły mnie sensacje szkoda tylko że sercowe.Jakoś tak jest dziwnie jak człowieka palec boli albo ucho to nic się konkretnego nie dzieje ,ale jak tylko serducho wybije o pare taktów więcej ,za szybko to od razu zaczynam się bac.A jak przy tym drętwieje ręka i kark a kolka w lewym boku nie pozwala spokojnie oddychać to można wpaść w panike.Przetrwałam chociaż jeszcze teraz nie jest tak jak być powinno.A dzisiaj wyjazd .A chcę mi się rety.Chcieć to może by mi się i chciało jak bym mogłą przy okazji odpocząć .A tu nie dość że kilka godzin w aucie to jeszcze na miejscu będzie wojenna rozgrywka z pewnym typem.Bratowa jak zwykle będzie gościć ponad możliwości .....Nie mam ochoty jechac i już i kropka.Nie chcę mi się "świergotać" w towarzystwie .A po za tym miałam dzisiaj okropny sen .A że te mi się sprawdzają to dodatkowy stres.We śnie przeżyliśmy wypadek co lepsze nie swoim autem tylko pożyczonym.A chwile temu dostałam wiadomość że nie jedziemy swoim autem tylko pożyczonym i własnie......... takim jaki był w moim śnie ! A po za tym opracowałam sobie życiowy "biznes plan" na najbliższe pięć lat do realizacji.Wierze że małymi krokami dojde do celu.Moja babcia zawsze powtarzała że tylko życie poświęcone innym warte jest przezycia.I tak całe życie poświęciła na opiekę nad moim niepełnosprawnym bratem ( mama się go wyrzekłą).Nawet ksiądz podczas pogrzebu wspominał te słowa kilkakrotnie. I to jest myśl która będzie mi towarzyszyć na te najbliższe 5 lat.Nie które plany juz się realizują innym będzie trzeba mocno pomóc.No cóż ide się pakować....
|
19 stycznia 2010 | |
Miałam nie pisać bo i nie ma o czym chociaz nie, nie tak o czym to by było ho ho ,ale hamulec mi się włączył i chyba niestety zaciął ....Tak mało mnie w blogowisku ,brak czasu,brak chęci,wstyd.Nie jest dobrze ,życie mocno weryfikuje moje plany i codziennie na śniadanie ,obiad i kolacje połykam gorzką pigułkę porażki. .Co ja mam jeszcze pisać po tych dwóch latach blogowania? Każdy wszystko wie ,zna moją sytuację a ja nie chce się poniżać , robić z siebie ofiary .Mogę pisać ale to nie przyniesie mi ulgi.Dlatego milczę do dziś bo dziś się przeraziłam i to mocno.Wchodzę na pierwszy blog i wyskakuje komunikat że blog nie istnieje ,wchodzę na drugi a tam taka refleksja jak u mnie że to miejsce nie spełnia już swojej roli , wchodzę na kolejny blog a tam na ' drzwiach " kartka że nieczynne ,i nie wiadomo kiedy znów będa wpisy ! ! ! ? ? ? Pytam siebie i puszczam w próżnie pytanie co się z nami dzieje ??I dlatego nie piszę na blogu dość użalania jak ktos kiedyś powiedział a więcej działania ale łatwo napisać jak się kogoś czyta gorzej się odnaleźć gdy samych dotknie coś koszmarnego.Dlatego założyłam kolejny blog taki wentyl bezpieczeństwa bo tu już o pewnej osobie nie chce pisać ..... nie wypada ..... a tamten poświęciłąm w całości na jeden temat .Może tamten blog wytrzyma tydzien może miesiąc ale wiem że czasem warto i te trochę ulżyć sobie ....Byłam juz na samym dnie piekła ,przypaliłam tyłek ogniem piekielnym wiem jakie to okropne nie móc decydować o sobie ,być zależnym od kogoś ,być więźniem własnego ciała i umysłu i wiem jedno że za nic w świecie nie chce tam wrócić ...... ale życie wnosi weryfikacje co chwile w ludzkie plany i dziś na szczęście nie runełam w dół ale zawisłam nad buzującym piekłem wszystkie koszmary wróciły ....... i mam swiadomosć że w każdej chwili mogę runąć w otchłań ale wiem że kolejny raz nie uda mi się z tamtąd wrócić..... p.s z małym kożuszkiem wszystko w porządku ..... badania dobre ,nie długo zaczynamy terapie u neurologopedy i oddycham cierpliwością.
|
10 stycznia 2010 | |
Me serce bije i tak na przekór dniom, gdy ciągle czuje twój gniew nade mną. Me serce bije i tak jak kruche szkło jest wciąż mój los, Me serce bije i tak. Me serce bije i nie zatrzymasz go. Me serce bije i tak, na pewno.
|
08 stycznia 2010 | |
No jestem melduję się .. w biegu w przeciagu ale musze tu se popisać zrzucić nadbagarz.Kurcze z małym kożuszkiem będzie niezła przeprawa .Ale jak to się mówi jak mus to mus a łezki kapią wtedy jak śpi.No ła ba matka polka amerykańska Każde dziecko w Matce Bożej Nieustanną Pomoc ma, Ona zawsze je wysłucha, nie opuści siłę da. Spiesz więc do Niej dziatwo mała, do niebieskiej Matki twej, By ci łaski swe dawała, wciąż w Maryi ufność miej.
|
07 stycznia 2010 | |
patelnia bibuła kukułka kula uwaga ciocia koło ludzik To jest słownictwo mojego kozuszka.Który idzie jak burza.Strzelił nam niezły początek nowego roku.Tak sobie myśle że za kilka miesięcy zacznie składać zdania.I matka wariatka znów co wieczór idzie spać zapłakana tylko z tą róznicą ze teraz z radości,wdzięczności kierowanej do Boga ,nowej nadziei .Powtarza wszystko co usłyszy ,nie wszystko wychodzi ale i On cieszy się jak cos normalnie powie. A ja co rano "wsiadam " do maszyny zwanej czołg i ruszam na podbój dnia.Po mokradłach ,bagnach,pustyniach pcham się do przodu a jak coś stanie na drodze to do odstrzału i dalej w droge.Dwa lata to sporo ,więc sporo czasu spędziłam " po za domem " na jachcie życia targanym sztormem ,ulewami,wichrami.Ale dziś sama sobie mówię >> WITAJ << bo mam wrażenie wręcz odczuwam to bardzo mocno że właśnie wracam, z dalekiej podrózy.Niby nic się nie zmieniło,niby ja ta sama a jednak inna taka jak kiedyś..... jak dwa lata temu..... Są takie chwile kiedy mam ogromną chęć wstac i zacząć się krecić jak derwisz ,aż wpadne w trans ,zapomnienia, wyłaczenia. A teraz kilka fotek czy ktos to jeszcze pamięta ?? wyciągnełam starocie wyczyściłąm i teraz kożuszki są zachwycone wieczornymi seansami z czytaniem , Pszczółki Mai ,wierszy Brzechwy ,Na Jagody ,Latającym Kufrem i innymi bajkami i wierszami..... a to już zimowy zachód słoneczka - uroczy :)) zachodzące słoneczko nad lasem .... droga z pięknym niebem wiodąca przez las.... i jeszcze raz słoneczko styczniowe.... a na koniec...... cos pożyczone od x. Tomka Gdzie jesteś Panie? W tej Księdze, czy w tym lesie?
|
04 stycznia 2010 | |
Dwa lata , kolejny rok ... To aż dwa lata temu ... To tylko dwa lata temu ... 24 miesiące... 731 dni ... To tak dawno a jednak tal niedawno .... Dziś wszystko wraca ,nieproszone ,nie wołane ,pcha się na ręcę włazi w serce w oczy .........targa rozumem i rozsądkiem.......Dwa lata temu wszystko się zaczynało i kończyło ......... ból,tęsknota ,łzy ,żal,wstyd ,wszystko zamknełam w złotej szkatułce a klucz wyrzuciłam ........bo myślałm że nauczyłam się z tym wszystkim żyć...... radzić sobie ..... okazuje się że nie ....... dziś widzę jasny płomyk ale to były najciemniejsze dwa lata......... Po raz kolejny w życiu niesie mnie niezwykła siłą ,nie moja siła ....... Lidko kochana jestem z Tobą sercem i myślami ,i moje Anioły też .......... Nieśmiało budziła się we mnie nadzieja, że oto stąpam po wodzie, zamiast w niej tonąć.
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz