lipiec 2010

28 lipca 2010

Na razie wielka niewiadoma ,oprócz tej że stopniowo woda wdziera się coraz bardziej w ląd ...... jest źle .....
wszystko zmienia się w ciągu kilku chwil ....
za 2 godziny spotkanie z rodzicami których dzieci są w miejscu ogarniętym powodzią ..... czy zabieramy na własną rękę ( ! ? )  ,czy czekamy aż sytuacja się ustabilizuje ( ! ? ) .... mam miękkie nogi , w mediach nie ma żadnych przekazów odpowiadająych rzeczywistej sytuacji a ta jest katastrofalna .....
6 ~ płonie niebo nową nadzieją :))

22 lipca 2010





Są takie dni,

gdy cieszy widok motyla
i są też dni, gdy smutkiem
tętni każda chwila..
Takie jest życie,
raduje i smuci zarazem...
Czasem pieśń szczęścia zanuci,
czasem chmury łez pokaże....
Raz lepiej, raz gorzej,
to w dobrym, to w złym humorze...
Nie może być ciągle źle,
ani zawsze dobrze być nie może..
Niekiedy dopada nas gniew,
niekiedy radości zorze...
Miłość i nienawiść
przeplatają się jak dzień i noc
i ludzka zawiść,
i serdeczności moc...
Tak różnie przeżywamy
to, co los przynosi obficie...
W biegu dni poplątanych,
szukamy ... recepty na życie... 



  
4 - coraz więcej iskierek płonie 

20 lipca 2010

źle mi ,strasznie ... nie wiem co się dzieje ,czy to tylko chwilowe czy coś większego powróciło.Ale nie radzę sobie! Jestem rozbita ,oczy wilgotnieją w najmniej oczekiwanym momencie ,nawet wśród ludzi , wszystko wraca,Te daty ,i inne wydarzenia z życia wszystko uśpione w ostatnim czasie poprostu wdziera się we mnie wszelkimi możliwymi sposobami.Wspomnienia,wcześniejsze przeżycia ,i to te najgorsze najboleśniejsze mam wrażenie ze dosłownie jestem bombardowana nimi i nie mam szans aby się obronić.Kolejny raz muszę dać się unicestwić aby móc zacząć żyć na nowo....udaje oszukuje nie wiem po co ,staram się uśmiechać ,wykonywać swoje obowiązki ,ale nic nic nie idzie tak jak powinno ......mam ochotę zatracić się w rozpaczy ,mam ochotę paru osobom, wydrapać oczy i wyrwać język....mam dość wiecznej nieustannej walki o swoje dobre imię , o normalność dla siebie i dzieci ,mam dość tego smrodu który ciągnie się wbrew mojej woli który zostawili mi w spadku rodzice...... nie daje rady ............ w zbyt wielu sprawach nawalili a ja muszę to reperować ,dla siebie i swojej rodziny aby moje dzieci nie doświadczyły takiego piekłą w spadku jak ja.Wolałabym tortury i przypalanie ogniem niż życie w takich warunkach! Mam dość patrzenia jak mój mały kosmita ,rwię się do kotka ,do babci ( mojej matki) do tamtego domu ,gdzie jeszcze kilka miesięcy temu byłą moja babcia a jego prababcia która go  kochała , a teraz jest "babcia" która dzieli mi dzieci !! Jestem wykończona tym że mój kosmitek chce do babci ,wiezie na spotkanie z nią i kotkiem najdziwniejsze rzeczy a Ona go nie akceptuje ,nie znosi ........ Mam dość tej chorej sytuacji ,nie chce tam jeździć a muszę bo tam jest kociak który działa cuda ,muszę bo mały kosmit nie zarejestrował w swojej głowinie zmiany babci z tamtej dobrej na tę paskudę.Gdyby były szanse na poprawę relacji pan .M.... - teściowa i Ja - matka było by mi lżej ,było by się czego czepnąć a sytuacja między nami a moją matką nigdy się nie zmieni! ! ! ! ! ! ! Może być tylko gorzej .Nie daje rady wysiadam całkowicie


  
6 ~ płonie niebo nową nadzieją :))

16 lipca 2010



  

Bałam się tego dnia ,od kilku dni bolą mnie nie "uszkodzone " żadnym urazem  części ciała.....
Wróciło ,ożyło zapłoneło i spaliło .... ale w tym roku jest inaczej ....... dziś w kulminacyjnym dniu jest juz po ....... przepaliło i wygasło powstało na tych zgliszczach coś nowego coś niezwykłego.....wokół mnie gdziekolwiek się nie znajdę roztacza się zapach brzoskwini z jakąś domieszką....... jakieś dziwne uczucie mnie dopadło ...... takie nieodpowiadające aurze   dzisiejszego dnia...... spokój siłą ,zrobiłąm tyle rzeczy i na taką skalę że wiem że nie prędko powtórzę ten wyczyn......Tak naprawdę nic nie wiem ,nic nie rozumiem ,poddaję się niewidzialnej sile ,pozwalam się jej prowadzić ,pozwalam jej wytyczać ścieżki ...... Nie wiem Córeńko czy to Ty sama prowadzisz mnie za rękę czy to dobre Anioły pociągają za sznurki mojej duszy za Twoim słowem .......Dziękuję i przepraszam ......


  
10 ~ płonie niebo nową nadzieją :))

15 lipca 2010


  

Kolejny raz mogę zaczynam wpis od : jestem żyję jeszcze dycham.Od wczoraj pozorne wakacje mnie dosiegły.Znaczy się tak we wtorek w nocy 'pozbyliśmy " się większego kosmity który wyemigrował na dwa tygodnie na oaze  hehe , wreszcie cisza i spokój , nie nie nie żebym się cieszyła ze jej nie ma  ale ten dystans pozwoli mi złapać chwilę świeżego oddechu od jej dziwactw.Wczoraj z małym kosmitą zakończyliśmy etap zabawy czyt.ćwiczeń z logopedą.Tzn .to wedle miemania pani logopedki tylko jej przerwa urlopowa  czacha  ale ja już podjełąm decyzję że nie wracamy we wrzesniu do  tej przychodni .Raz że coraz bardziej doskwierają mi  dojazdy ,dwa mały kosmita ma też ich dość ,a trzy to od września większy kosmit zaczyna 6 klasę i trzeba będzie go bardziej "pilnować".A inna para kaloszy to ta że mam ochotę kląć jak nie wiem co i kto dlatego że i tak nie jest mi lekko z dwójką kosmitów których braki wciąż się powiększają ,a ja staram się często i gęsto ponad swoje siły łatać te ich deficyty to taka pani doktor jedna z drugą bez owijania w bawełnę wszelką winę za wszystko zwalają na mnie  buuu .Próchnica moja wina bo mały kosmita miął nie myte zęby -tylko nie pomyśli taka paniusia że jemu wsadzenie czegokolwiek do pyszczydłą kończy się od razu odruchem wymiotnym  a ja nawet pomimo to staram się go oswajać ze szczoteczką i pastą!A to jestem zła matką bo dopiero na terapie logopedyczną zgłosiłam się z 4,5 letnim dzieckiem a powinnam już jak miał 2 lata!A tego że wcześniej każdy kazał się nie martwić ,poczekać to nawet nie słucha i nie dociera do niej.A ostatnio joby zebrałam za to ze mój 5 letni kosmita wciąż korzysta z wózka .A co ja mam go na barana albo na ręku nosić?Sposobów pozbycia się wózka przetrenowaliśmy uchu chu i jeszcze trochę na razie nic nie przyniosło żadnego rezultatu .Ale mały kosmit tak ma że u niego na wszystko przychodzi odpowiedni czas i pora i samo się wszystko klaruje nic na siłę.Ale to nikogo nie obchodzi najlepiej zwalić wszystko na matkę przypisac jej jeszcze sto przewinień i najlepiej na stos i spalić.Wreszcie mam pracę .Znaczy się raczej to dorabianie niż regularne zarabianie ale dla mnie to to i tak baaaardzo duuuuuużo.Złąpałam się tego co i kiedyś .Tylko teraz nie ścigam się z losem ,włączam Pana M.... w opiekę nad kosmitami jak mam coś do napisania tak żeby nie siedzieć po nocach jak kiedyś. A klientów rozpisuje nawet na 5 dni na przód. Żadnego parcia ..... bo to droga do nikąd.A samopoczucie od razu winduje o 100 punktów w góre jak się coś samemu zarobi ,a ile śmiechu jak np.ostatnio kiedy w mc donaldzie "postawiłam" panu M.... zestaw  luzak.Na razie jest dobrze ,jest Ok tak jak pisałam poprzednio dostałąm bilet zaufania od samej góry i nie wolno mi tej szansy zmarnować.A bym zapomniałą mamy nowego lokatora w domu ,kto to nie wiem ,bać się nie boję chociaż lokator jest złośliwy ,wypiernicza doniczki z kwiatkami ,rzuca i przesuwa niewidzialne meble ,których odgłos jest jak najbardziej realny ,  chrząka,fuka,mlaska ,gwiżdże ......zdjecie poniżej
  

buziaczki dla Was kochani
 brawo 

6 ~ płonie niebo nową nadzieją :))

10 lipca 2010

Jeszcze żyje ,jeszcze dycham
Dostałam bilet zaufania od samej góry i nie mogę swojego darczyńcy zawieść.....jest o.k ,oswajam co mogę ,nie walczę jak wiem z góry że przegram ... jakoś wszystko się klaruje .....pozdrawiam tych nielicznych co tu jeszcze czasem żurawia zapuszczą.....i trzymam kciuki bardzo mocno i trwam w modlitwie za naszą Lorely .....I Moniś dla Ciebie buziol wielki ,

8 ~ płonie niebo nową nadzieją :))

07 lipca 2010

12-letni wywiad
 roza 
„Radość mimo nieuleczalnej choroby. 
Marzenia mimo wydanego przez lekarzy wyroku. 
Życie bez bólu w otoczeniu najbliższych... do końca”.
(napis przy wejściu do hospicjum)
Hospicjum to to nie umieralnia to dom 
gościny ,w którym pacjenci godnie 
wracają do Domu Ojca-mówi 
ks.D......Cz....... ,dyrektor 
Hospicjum Opatrzności Bożej 

 roza 


A. K.:- Szczęść Boże... Proszę Księdza, ile lat pracuje Ksiądz w hospicjum?
 Co skłoniło Księdza do wyboru takiej drogi?

ks.D.Cz.: w Hospicjum pracuje już 8 lat,zostałem do niej oddelegowany 
przez moich  przełożonych którzy zwrócili się z prośbą objęcia 
funkcji dyrektora.Odpowiedziałem na nią pozytywnie 
ponieważ w przeszłości  sam doświadczyłem wypadku w którym 
zginął mój kolega.Praca ludziom chorym  sprawia mi nie tylko 
satysfakcje , ale przede wszystkim mogę spłacać swój własny dług
wdzięczności za dar ocalonego życia.

A.K.: Czym jeszcze oprócz pracy hospicyjnej zajmuję się zgromadzenie zakonne Orionistów?

                                                                               ks.D.CZ.Zgromadzenie księży Orionistów 
oprócz  prowadzenia hospicjum zajmuje się
 różnymi  formami działalności prowadząc 
różnorakie dzieła takie jak : domy emeryta,
domy dla upośledzonych w stopniu lekkim
 jak i ciężkim,ośrodki dla młodzieży 
niedostosowanej społecznie 
(są to dzieci i młodzież po wyrokach 
sądowych ).Prowadzimy również ,
szkoły ,domy dla  bezdomnych itp.


A.K :Jak w obliczu śmiertelnej choroby ,umierającemu człowiekowi przekazywać słowa 
o życiu wiecznym o miłosiernym Bogu ?

ks.D.CZ.:Na pewno nie łatwo  o tym 
mówić,tym bardziej ,że spotykamy tutaj 
ludzi o różnych poglądach,różnych religii.
Pacjenci którzy trafiają do hospicjum ,
nie są brani pod uwagę ,że są tylko 
ludźmi wierzącymi.
Przyjmując chorych nie patrzymy na 
wyznanie ,na kolor skóry,na przekonania
 tylko przede wszystkim na to żeby 
człowiekowi móc w ostatnich 
chwilach życia pomóc.
Jeśli chodzi o niesienie misji duchowej 
 biorąc pod uwagę życie wieczne to przede
 wszystkim to co należałoby czerpać z 
ewangelii  kiedy Jezus Chrystus mówi o tym 
 ,że istnieje życie nie tylko tu na ziemi ale 
również istnieje życie wieczne ponieważ 
On stamtąd przyszedł ,tutaj do nas a my 
mamy iść Jego wskazaniami .Na pewno ważną rzeczą jest aby ukazać człowiekowi ,nie tylko życie 
wieczne  ale w pierwszej kolejności  ukazać to żeby człowiek spojrzał przez pryzmat swojego życia 
w przeszłości na to jakim był człowiekiem.Żeby patrzeć przez pryzmat wykonywanego dobra .
Bo kiedy chcemy mówić o życiu wiecznym  to nie tylko to dotyczy ludzi wierzących ale również 
na de wszystko tych którzy kierują się dobrą wolą,trudno mówić o ludziach którzy myślą inaczej ,
którzy od samego początku byli wychowywani ,od swojego urodzenia w różnych  przekonaniach ,
w różnych religiach ,przede wszystkim należy zauważyć dobro które czynili.
Ponieważ trudno jest np.przejść komuś na protestantyzm czy na islam  jeśli jest wychowany w religii
chrześcijańskiej,rzymsko-katolickiej i na odwrót dlatego chcemy patrzeć przez pryzmat nade 
wszystko czynionego dobra w swoim życiu.

A.K:Ostatnie wydarzenia -katastrofa prezydenckiego samolotu-w Smoleńsku w której zginęło
blisko 100 osób pokazują dobitnie ,że w obliczu śmierci wszyscy są równi bez względu na 
pełnioną funkcję ,wyznanie ,wiek.Choroba dotyka również ludzi w kwiecie wieku ,takich 
którzy mieli przed sobą całe życie, wypełnione marzeniami, planami? 
Jakiej udzielić  odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego ja”? 

ks.D.CZ.: Najpierw ,możemy odpowiedzieć pytaniem na pytanie : -dlaczego ja ?
a następnie postawić pytanie -dlaczego nie ja ?
Czy ja jestem inny od tego który miałby zginąć na moim miejscu ,czy może miałby być 
to ktoś inny np. w miejscu mojej choroby itp.Dobrze jest odnieść się do Pisma Świętego
kiedy jest powiedziane przez Pana Jezusa " nie znacie dnia ani godziny dlatego
czuwajcie i módlcie się abyście byli zawsze przygotowani".Na pewno trudno
jest czasami pogodzić się człowiekowi z chorobą kiedy jest się w sile wieku
kiedy są różne plany i marzenia  ale właśnie wobec śmierci jesteśmy wszyscy 
równi niezależnie od tego czy się ma lat 2 , 5, 15 ,80 czy więcej.

A.K: Czy w Księdzu nie rodzi się czasem gniew i bunt? Skąd Ksiądz czerpie siły?

ks.D.CZ.:  jak do tej pory dziękując Panu Bogu bunt się we mnie niee rodził .
Siły czerpię prze de wszystkim z relacji do Pana Boga. każdego dnia jesteśmy
 zobowiązani do tego żeby nie tylko odprawić mszę świętą nie tylko modlić się 
w modlitwie brewiarzowej ale na de wszystko w ciągu dnia mamy mieć czas
na nawiedzenie Najświętszego Sakramentu ,na półgodzinne rozmyślanie 
robienie szczegółowego rachunku sumienia .To wszystko pozwala nieustannie 
z dnia na dzień wnikać w swoje życie ,zauważać zarówno to co jest dobre  jak
i to co jest złe by zmierzać ku temu co jest dobre nawet przez pryzmat 
pewnych doświadczeń które nie są łatwe.
Ale w każdym doświadczeniu na pewno trzeba też odczytać jakieś  konkretne 
przesłanie.

Nawiązując jeszcze do poprzedniego pytania w katastrofie smoleńskiej
na pewno jest jakieś przesłanie może potrzeba będzie jakiegoś upływu czasu
,może to nie my doświadczymy jakiejś konkretnej odpowiedzi ale może 
to bę dzie przesłanie dla innych pokoleń.Na informacje o tragedii
w Katyniu czekaliśmy mnie jwięcej 70 lat żeby do wiedzieć się prawdy
i tutaj też być może potrzeba konkretnego czasu  gdy chodzi o przesłanie 
dla nas a może dla innych pokoleń.

A.K: W jaki sposób można pomóc hospicjum?

ks.D.CZ;Pomoc hospicjum może dokonywać się w różnoraki sposób,począwszy
od tego ,że nie tylko dotyczy to tych którzy posługują ,służą swoją pracą ale również
poprzez pomoc wolontaryjną.Jeśli ktoś ma czas i chce być w hospicjum
to nie tylko na zasadzie że musi być przy pacjencie ,bo można pomóc
w ogrodzie,można zrobić zakupy .Pomóc możemy również poprzez 
rozmowę  z pacjentem.
A.K: z chorobą kojarzymy szpital i hospicjum .Czym różni się pobyt w tych 
placówkach?

ks.D.CZ;różnica mię szpitalem a hospicjum jest zasadnicza.Kiedy idziemy 
do szpitala to myślimy o tym żeby stamtąd wrócić zdrowszym ,nabierać sił
do tego aby dalej żyć .Natomiast hospicjum to miejsce gdzie trafiają pacjenci
w terminalnej fazie choroby nowotworowej,gdzie medycyna nie jest już 
w stanie nic zrobić.Wtedy hospicjum daje opiekę lekarską,pielęgniarską,
psychologiczno-terapeutyczną po to żeby człowiekowi pomóc 
w godnym przejściu z jednego życia do życia drugiego.

A.K.Czy kiedykolwiek zwątpił ksiądz w swoje powołanie?

ks.D.CZ. Nigdy nie zwątpiłem w swoje powołanie i gdybym
miał wybierać raz jeszcze dokonałbym bym takiego samego wyboru.

A.K.Jakim Ksiądz był uczniem?

ks.D.CZ. Trudno ocenić samego siebie ale mówiąc jak najbardziej
poważnie to uczniem szkoły podstawowej a później średniej
byłem bardzo dobrym.Na różnych uczelniach zdawałem bez 
problemu kończąc różne formy studiów.

A.K.Tak  na koniec: czego Ksiądz życzyłby sobie i hospicjum?

ks.D.CZ. dobrego zrozumienia 
,właściwego podejścia do tego miejsca a 
przede wszystkim dobrej edukacji.
Na temat hospicjum mówi się dużo ,
jednak informacja i wiedzą czym jest hospicjum 
jest bardzo mała.Potrzebna jest dobra
edukacja i zrozumienie tego miejsca wobec 
tych pacjentów którzy trafiają ,żeby nie 
myśleli że jest to umieralnia ale przede wszystkim
 że hospicjum to dom gościny.
Tak jak my idziemy w gościnę do innych  tak 
do hospicjum się przychodzi.Z tą różnicą ,że 
idąc do kogoś w gościnę wracamy później
 do domu by dalej realizować swoje życie.
Natomiast pacjenci przychodzą tutaj
aby godnie przeżyć i wrócić do Domu Ojca.

A.K. Dziękuję bardzo za rozmowę, Szczęść Boże.



zostaw proszę iskierkę nadziei...

04 lipca 2010

Dopóki mały kosmita nie zaczoł gadać , nie miałam dostępu do jego świata.Nie wiedzieliśmy kiedy jest smutny kiedy wesoły ,ani kiedy coś mu przeszkadza.My w jednej cywilizacji On w drugiej.Teraz jak można się z nim porozumieć nie tylko za pomocą gestów i prowadzania za rękę do żądanego obiektu ,kiedy na chwilkę wpuszcza nas do swojej krainy dowiadujemy sie o nim coraz więcej.Wczorajszy dzień był spokojny, coś nie coś ruszyło się z pewnymi sprawami chwilami dało się ode mnie odegnać cholerne zmęczenie które wypycha na moich plecach coraz większego garba.Ale dzisiaj fatum wszystko nie tak ........... i tak najlepiej nic nie włączać w domu ,bo nawet woda gotująca się w czajniku powoduje zbyt duży hałas , telewizor wyłączony albo tak ściszony że nic nie słychać ,i nowość ......... mały kosmita mało kiedy chodził "luźno " i swobodnie po schodach ,przeważnie kurczowo trzymał mnie za rękę ,myślałam przejdzie mu ( normalnie debil ze mnie ,ile to już razy tak myślałam ?!) a tu dzisiaj wypalił że On się boi schodów ! ! ! Butów nie chce zakładać  twierdząc że go nogi bolą ,ale boso tez nie zasuwa czy to trawa,piach ,asfalt wszędzie w skarpetkach .....nie nadążam kupywać.A najdziwniejsze jest to że jak dostosujemy poziom hałasu do jego "widzi mi się " natychmiast robi się spokojniejszy ,bardziej dostępny ......
8 ~ płonie niebo nową nadzieją :))

02 lipca 2010

Oj pilnuje się ostatnio hi hi  jak niewierna żona ,w tym przypadku raczej mamusia :).Mój sprzęt padł po latach posługi więc musze korzystać ze stacjonarnego wielkiego topornego komputera dzieciaków :(.A co za tym idzie to najlepiej określa monit na stronie google bla bla bla coś tam coś tam i coś takiego ( sens ) Należy uważać na:monitoring prowadzony przez tajnych agentówosoby stojące za plecami.No a takim agentem napewno jest moje większe dziecię.Blog to moje korytko i nie chce aby jego zawartość gdzieś się przelewała z dodatkowymi pytaniami.Wstęp zakonczony .Co u nas?U fiu fiu dzieje się dzieje i tak non stop i tak z zapasem na kilka lat w przód.Jestem happy że w ubiegłym roku  przełamałam swój lęk i poszłam do psychologa na terapie ,dzisiaj z deprechą na karku i bez psychologicznej tyki na bank bym oświrowała i w psychiatryku wylądowała.A tak siostra bliźniaczka ,zrobiłą się ciut przezroczysta nie ma na mnie zbyt wielkiego wpływu ,raczej to ja jej moge pokazywać paluchem co ma dziś robić i ile czasu jej to zajmie.Dwa razy jak naiwna małolata dałam się podejść losowi ,pozwoliłam na skopanie mi tyłka .......ja matka ,ha matka wariatka.Najpierw mały kożuszek ,od dawna co kolejny spec dorwał go w ręce to twierdził ze ,malec ma albo zespół aspergera ( wykluczony przez p.psycholog ) albo autyzm.Co innego wiedzieć na ślinę, co innego słyszeć puste słowa , co innego porównywać zachowanie swojego dziecka z innym cierpiącym na autyzm a co innego dostać "papier" w ryj na którym widnieje określenie AUTYZM ( CAŁOŚCIOWE ZABURZENIA ROZWOJOWE ) i odpowiadający temu kod ICD-10.Dobrze  że wiem co mu jest ,bo zmiana podejścia do niego spowodowała większy spokój i rozluźnienie .Ale sposób w jaki przekazano mi tę informacje fiu fiu dzięki Bogu że pojechałam do psychiatry sama a nie z małym kożuszkiem................pomerdały mi się drogi,kierunki,godziny ,Ledwo oswoiłam słowo autyzm ,a było trzeba usuwać ząbki. O malca byłam spokojna ,był w naprawdę rewelacyjnych rękach .Ale gorzej ze mną i panem M.... jako  rodzice zostaliśmy sami na 3 godziny.Stres nie od opisania , chwilami miąłam wrażenie że lewituje nad kanapa na której siedzę.Podczas wizyty w klinice wogóle wydarzyło się coś niezwykłego - zwykłego ale to na osobny post.Miało kilka zabków zostać ale stomatolog poradziła aby usunąć wszystkie.Takim sposobem moje dziecko jednorazowo straciło 20 zebów ! ! ! Kolejny supełek zdawało by się że się rozwiązał więc powinno być lżej.Ha ha ha ,automatycznie powstał nowy supełek w postaci ortodonty.O ile usunięcie zębów nie było problemem o tyle wizyt u ortodonty gdzie potrzebna jest współpraca poprostu sobie nie wyobrażam.Teraz musimy masować dziąsła ,założyć protezkę (  gun  ) ,i współpracować z ortodontą bo jak to zostało określone > aby stałe ząbki nie usneły i nie został zahamowany ich wzrost < .Plus usuwania zębów moje dziecko po fakcie nie brało żadnych leków przeciwbólowych .Czasem gubie się w tym co On ma ,co mu szwankuje ,a co jeszcze ma sprawne .Nadwrażliwości wszelkiego rodzaju ,które nie ustępują pomimo rehabilitacji ,brak czucia głebokiego ( przez to nie brał leków przeciwbólowych po ekstrakcji , i dlatego tez nie poczuł jak go osa urabała w noge ),autyzm a wraz z nim dziwactwa ,jedno po drugim ,i kolejne ,pluje jak lama , szczypie ,gryzie i siebie i kogoś ,są dni że kompletnie mnie nie poznaje ,dziczeje na ludzi jeszcze bardziej niż wcześniej.I tak w porównaniu z tym co było jeszcze 6 miesięcy temu to teraz jest picuś glancuś.Nawet ostatnio sam zaczoł się myć ,w misce bo prysznica nigdy nie uznawał,z toalety dalej nie korzysta ,nocnik tańczy po całej chałupie.Ale jest bardzo pomocny .Mało jednego kosmity w domu mamy ostatnio kolejnego zdiagnozowanego.Drugi kosmita ciągle gada non stop ,non stop aż do obrzygania a przy tym pokrzykuje,pohukuje,wydaje dziwne dźwięki a gadka jest tak długa jak mur chiński ,a jak się czepnie jednego tematu o w morde misia nie odklei się od niego godzinami ,zrobił się ten wiekszy kosmita szalenie złośliwy ,pomimo że ma przebłyski nadludzkiej dobroci ,kłamie sprawniej niż się zapałki łamią.A ja głupia jak w przypadku małego kosmity ,myślałam ,przejdzie jej wyrośnie, taki wiek ,zdarza się.Aż tu pani psycholog te przypadłości okreśłiła jasnym klarownym mianem > charakteropatia padaczkowa <.I co jak tu żyć ,tak w miare normalnie ,tak żeby przezyć do kolejnego poranka ?Olać te dziwactwa ,nie walczyć z nimi , odkąd wiem że mały kosmita ma autyzm pozwalam mu pluć , trwa to krócej ,niż jak bym mu miała zabronić ( zastanawiam się tylko skąd on bierze takie ilości śliny ?) ,nauczyłam się wyłaczać uszy na niektóre gadanie większego kosmity..........Jak tych kosmitów nie oswoje to mnie unicestwią  :).A z innej beczki ,qrqa mać gorąco ,za gorąco ledwo zipie ,ledwo sapie ,takiego roku chyba jeszcze w moim żywocie nie było.Moje nereczki,serduszko i nóżki wraz z główką ledwo wyrabiają z chłodzeniem ręczników i bandaży..........no i te qrqa mać komary bzzzzz ,normalnie kałacha kupić i strzelac.Aaaaaa bym zapomniała mały kosmita wychrzcił mnie ostatnio na matkę.Wszystko musi być pod linijkę ,takie samo jak wczoraj ,rok temu i kiedyś tam ( może nawet przed urodzeniem ) to tyczy się tez jedzenia.Kolanka ozdobne ( makaron ) ,tę naz3wę zapamiętam do końca życia ,bo ostatnio była dyskoteka ( dobrze że nie mieszkamy w bloku bo eksmisja murowana ) bo  matka zrobiłą kolanka ale nie ozdobne .....Kocham tych moich kosmitów oj mocno za mocno a może i nie za mocno.Idzie 16 wielkimi krokami ,wszystko odżywa ,znów przezyje wszystko na nowo ,już spod powiek wyłaniają się żywe obrazy,szpital ,telefony,każde wkłucie czuje jakby było teraz a nie te 4lata temu..............wszystko pamiętam nic mi nie umknęło.............. jeszcze nie boli .......... ale lada dzień zaboli żywym ogniem..........i spali moje ciało i duszę po to bym mogła narodzić się na nowo i tak rok w rok niezmiennie.....


maleńki płomyczek bełga -dziekuję :)

01 lipca 2010

jestem,zyje ,istnieje.
oswajam synka -jeżyka.
rozwiązuje kolejne życiowe supełki.
nie daje się ,chociaż czasem nosem ląduje na podłodze.
brak czasu gdyby doba była liczona 1 doba = 48 godzin było by ok.
ogólnie podoba mi się teraz   ten mój żywot.
trzymajcie się kochani ,ściskam i pozdrawiam tych co wytrwali w mojej podróży .
12 ~ płonie niebo nową nadzieją :))

Brak komentarzy: