28 lipca 2010 | |
Na razie wielka niewiadoma ,oprócz tej że stopniowo woda wdziera się coraz bardziej w ląd ...... jest źle ..... wszystko zmienia się w ciągu kilku chwil .... za 2 godziny spotkanie z rodzicami których dzieci są w miejscu ogarniętym powodzią ..... czy zabieramy na własną rękę ( ! ? ) ,czy czekamy aż sytuacja się ustabilizuje ( ! ? ) .... mam miękkie nogi , w mediach nie ma żadnych przekazów odpowiadająych rzeczywistej sytuacji a ta jest katastrofalna .....
|
22 lipca 2010 | |
gdy cieszy widok motyla i są też dni, gdy smutkiem tętni każda chwila.. Takie jest życie, raduje i smuci zarazem... Czasem pieśń szczęścia zanuci, czasem chmury łez pokaże.... Raz lepiej, raz gorzej, to w dobrym, to w złym humorze... Nie może być ciągle źle, ani zawsze dobrze być nie może.. Niekiedy dopada nas gniew, niekiedy radości zorze... Miłość i nienawiść przeplataj i ludzka zawiść, i serdecznoś Tak różnie przeżywamy to, co los przynosi obficie... W biegu dni poplątanyc szukamy ... recepty na życie...
|
20 lipca 2010 | |
źle mi ,strasznie ... nie wiem co się dzieje ,czy to tylko chwilowe czy coś większego powróciło.Ale nie radzę sobie! Jestem rozbita ,oczy wilgotnieją w najmniej oczekiwanym momencie ,nawet wśród ludzi , wszystko wraca,Te daty ,i inne wydarzenia z życia wszystko uśpione w ostatnim czasie poprostu wdziera się we mnie wszelkimi możliwymi sposobami.Wspomnienia,wcześniejsze przeżycia ,i to te najgorsze najboleśniejsze mam wrażenie ze dosłownie jestem bombardowana nimi i nie mam szans aby się obronić.Kolejny raz muszę dać się unicestwić aby móc zacząć żyć na nowo....udaje oszukuje nie wiem po co ,staram się uśmiechać ,wykonywać swoje obowiązki ,ale nic nic nie idzie tak jak powinno ......mam ochotę zatracić się w rozpaczy ,mam ochotę paru osobom, wydrapać oczy i wyrwać język....mam dość wiecznej nieustannej walki o swoje dobre imię , o normalność dla siebie i dzieci ,mam dość tego smrodu który ciągnie się wbrew mojej woli który zostawili mi w spadku rodzice...... nie daje rady ............ w zbyt wielu sprawach nawalili a ja muszę to reperować ,dla siebie i swojej rodziny aby moje dzieci nie doświadczyły takiego piekłą w spadku jak ja.Wolałabym tortury i przypalanie ogniem niż życie w takich warunkach! Mam dość patrzenia jak mój mały kosmita ,rwię się do kotka ,do babci ( mojej matki) do tamtego domu ,gdzie jeszcze kilka miesięcy temu byłą moja babcia a jego prababcia która go kochała , a teraz jest "babcia" która dzieli mi dzieci !! Jestem wykończona tym że mój kosmitek chce do babci ,wiezie na spotkanie z nią i kotkiem najdziwniejsze rzeczy a Ona go nie akceptuje ,nie znosi ........ Mam dość tej chorej sytuacji ,nie chce tam jeździć a muszę bo tam jest kociak który działa cuda ,muszę bo mały kosmit nie zarejestrował w swojej głowinie zmiany babci z tamtej dobrej na tę paskudę.Gdyby były szanse na poprawę relacji pan .M.... - teściowa i Ja - matka było by mi lżej ,było by się czego czepnąć a sytuacja między nami a moją matką nigdy się nie zmieni! ! ! ! ! ! ! Może być tylko gorzej .Nie daje rady wysiadam całkowicie
|
16 lipca 2010 | |
Bałam się tego dnia ,od kilku dni bolą mnie nie "uszkodzone " żadnym urazem części ciała..... Wróciło ,ożyło zapłoneło i spaliło .... ale w tym roku jest inaczej ....... dziś w kulminacyjnym dniu jest juz po ....... przepaliło i wygasło powstało na tych zgliszczach coś nowego coś niezwykłego.....wokół mnie gdziekolwiek się nie znajdę roztacza się zapach brzoskwini z jakąś domieszką....... jakieś dziwne uczucie mnie dopadło ...... takie nieodpowiadające aurze dzisiejszego dnia...... spokój siłą ,zrobiłąm tyle rzeczy i na taką skalę że wiem że nie prędko powtórzę ten wyczyn......Tak naprawdę nic nie wiem ,nic nie rozumiem ,poddaję się niewidzialnej sile ,pozwalam się jej prowadzić ,pozwalam jej wytyczać ścieżki ...... Nie wiem Córeńko czy to Ty sama prowadzisz mnie za rękę czy to dobre Anioły pociągają za sznurki mojej duszy za Twoim słowem .......Dziękuję i przepraszam ......
|
15 lipca 2010 | |
buziaczki dla Was kochani
|
10 lipca 2010 | |
Jeszcze żyje ,jeszcze dycham Dostałam bilet zaufania od samej góry i nie mogę swojego darczyńcy zawieść.....jest o.k ,oswajam co mogę ,nie walczę jak wiem z góry że przegram ... jakoś wszystko się klaruje .....pozdrawiam tych nielicznych co tu jeszcze czasem żurawia zapuszczą.....i trzymam kciuki bardzo mocno i trwam w modlitwie za naszą Lorely .....I Moniś dla Ciebie buziol wielki ,
|
07 lipca 2010 | |
12-letni wywiad „Radość mimo nieuleczalnej choroby. Marzenia mimo wydanego przez lekarzy wyroku. Życie bez bólu w otoczeniu najbliższych... do końca”. (napis przy wejściu do hospicjum) Hospicjum to to nie umieralnia to dom gościny ,w którym pacjenci godnie wracają do Domu Ojca-mówi ks.D......Cz....... ,dyrektor Hospicjum Opatrzności Bożej A. K.:- Szczęść Boże... Proszę Księdza, ile lat pracuje Ksiądz w hospicjum? Co skłoniło Księdza do wyboru takiej drogi? ks.D.Cz.: w Hospicjum pracuje już 8 lat,zostałem do niej oddelegowany przez moich przełożonych którzy zwrócili się z prośbą objęcia funkcji dyrektora.Odpowiedziałem na nią pozytywnie ponieważ w przeszłości sam doświadczyłem wypadku w którym zginął mój kolega.Praca ludziom chorym sprawia mi nie tylko satysfakcje , ale przede wszystkim mogę spłacać swój własny dług wdzięczności za dar ocalonego życia. A.K.: Czym jeszcze oprócz pracy hospicyjnej zajmuję się zgromadzenie zakonne Orionistów? ks.D.CZ.Zgromadzenie księży Orionistów oprócz prowadzenia hospicjum zajmuje się różnymi formami działalności prowadząc różnorakie dzieła takie jak : domy emeryta, domy dla upośledzonych w stopniu lekkim jak i ciężkim,ośrodki dla młodzieży niedostosowanej społecznie (są to dzieci i młodzież po wyrokach sądowych ).Prowadzimy również , szkoły ,domy dla bezdomnych itp. A.K :Jak w obliczu śmiertelnej choroby ,umierającemu człowiekowi przekazywać słowa o życiu wiecznym o miłosiernym Bogu ? ks.D.CZ.:Na pewno nie łatwo o tym mówić,tym bardziej ,że spotykamy tutaj ludzi o różnych poglądach,różnych religii. Pacjenci którzy trafiają do hospicjum , nie są brani pod uwagę ,że są tylko ludźmi wierzącymi. Przyjmując chorych nie patrzymy na wyznanie ,na kolor skóry,na przekonania tylko przede wszystkim na to żeby człowiekowi móc w ostatnich chwilach życia pomóc. Jeśli chodzi o niesienie misji duchowej biorąc pod uwagę życie wieczne to przede wszystkim to co należałoby czerpać z ewangelii kiedy Jezus Chrystus mówi o tym ,że istnieje życie nie tylko tu na ziemi ale również istnieje życie wieczne ponieważ On stamtąd przyszedł ,tutaj do nas a my mamy iść Jego wskazaniami .Na pewno ważną rzeczą jest aby ukazać człowiekowi ,nie tylko życie wieczne ale w pierwszej kolejności ukazać to żeby człowiek spojrzał przez pryzmat swojego życia w przeszłości na to jakim był człowiekiem.Żeby patrzeć przez pryzmat wykonywanego dobra . Bo kiedy chcemy mówić o życiu wiecznym to nie tylko to dotyczy ludzi wierzących ale również na de wszystko tych którzy kierują się dobrą wolą,trudno mówić o ludziach którzy myślą inaczej , którzy od samego początku byli wychowywani ,od swojego urodzenia w różnych przekonaniach , w różnych religiach ,przede wszystkim należy zauważyć dobro które czynili. Ponieważ trudno jest np.przejść komuś na protestantyzm czy na islam jeśli jest wychowany w religii chrześcijańskiej,rzymsko-katolickiej i na odwrót dlatego chcemy patrzeć przez pryzmat nade wszystko czynionego dobra w swoim życiu. A.K:Ostatnie wydarzenia -katastrofa prezydenckiego samolotu-w Smoleńsku w której zginęło blisko 100 osób pokazują dobitnie ,że w obliczu śmierci wszyscy są równi bez względu na pełnioną funkcję ,wyznanie ,wiek.Choroba dotyka również ludzi w kwiecie wieku ,takich którzy mieli przed sobą całe życie, wypełnione marzeniami, planami? Jakiej udzielić odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego ja”? ks.D.CZ.: Najpierw ,możemy odpowiedzieć pytaniem na pytanie : -dlaczego ja ? a następnie postawić pytanie -dlaczego nie ja ? Czy ja jestem inny od tego który miałby zginąć na moim miejscu ,czy może miałby być to ktoś inny np. w miejscu mojej choroby itp.Dobrze jest odnieść się do Pisma Świętego kiedy jest powiedziane przez Pana Jezusa " nie znacie dnia ani godziny dlatego czuwajcie i módlcie się abyście byli zawsze przygotowani".Na pewno trudno jest czasami pogodzić się człowiekowi z chorobą kiedy jest się w sile wieku kiedy są różne plany i marzenia ale właśnie wobec śmierci jesteśmy wszyscy równi niezależnie od tego czy się ma lat 2 , 5, 15 ,80 czy więcej. A.K: Czy w Księdzu nie rodzi się czasem gniew i bunt? Skąd Ksiądz czerpie siły? ks.D.CZ.: jak do tej pory dziękując Panu Bogu bunt się we mnie niee rodził . Siły czerpię prze de wszystkim z relacji do Pana Boga. każdego dnia jesteśmy zobowiązani do tego żeby nie tylko odprawić mszę świętą nie tylko modlić się w modlitwie brewiarzowej ale na de wszystko w ciągu dnia mamy mieć czas na nawiedzenie Najświętszego Sakramentu ,na półgodzinne rozmyślanie robienie szczegółowego rachunku sumienia .To wszystko pozwala nieustannie z dnia na dzień wnikać w swoje życie ,zauważać zarówno to co jest dobre jak i to co jest złe by zmierzać ku temu co jest dobre nawet przez pryzmat pewnych doświadczeń które nie są łatwe. Ale w każdym doświadczeniu na pewno trzeba też odczytać jakieś konkretne przesłanie. Nawiązując jeszcze do poprzedniego pytania w katastrofie smoleńskiej na pewno jest jakieś przesłanie może potrzeba będzie jakiegoś upływu czasu ,może to nie my doświadczymy jakiejś konkretnej odpowiedzi ale może to bę dzie przesłanie dla innych pokoleń.Na informacje o tragedii w Katyniu czekaliśmy mnie jwięcej 70 lat żeby do wiedzieć się prawdy i tutaj też być może potrzeba konkretnego czasu gdy chodzi o przesłanie dla nas a może dla innych pokoleń. A.K: W jaki sposób można pomóc hospicjum? ks.D.CZ;Pomoc hospicjum może dokonywać się w różnoraki sposób,począwszy od tego ,że nie tylko dotyczy to tych którzy posługują ,służą swoją pracą ale również poprzez pomoc wolontaryjną.Jeśli ktoś ma czas i chce być w hospicjum to nie tylko na zasadzie że musi być przy pacjencie ,bo można pomóc w ogrodzie,można zrobić zakupy .Pomóc możemy również poprzez rozmowę z pacjentem. A.K: z chorobą kojarzymy szpital i hospicjum .Czym różni się pobyt w tych placówkach? ks.D.CZ;różnica mię szpitalem a hospicjum jest zasadnicza.Kiedy idziemy do szpitala to myślimy o tym żeby stamtąd wrócić zdrowszym ,nabierać sił do tego aby dalej żyć .Natomiast hospicjum to miejsce gdzie trafiają pacjenci w terminalnej fazie choroby nowotworowej,gdzie medycyna nie jest już w stanie nic zrobić.Wtedy hospicjum daje opiekę lekarską,pielęgniarską, psychologiczno-terapeutyczną po to żeby człowiekowi pomóc w godnym przejściu z jednego życia do życia drugiego. A.K.Czy kiedykolwiek zwątpił ksiądz w swoje powołanie? ks.D.CZ. Nigdy nie zwątpiłem w swoje powołanie i gdybym miał wybierać raz jeszcze dokonałbym bym takiego samego wyboru. A.K.Jakim Ksiądz był uczniem? ks.D.CZ. Trudno ocenić samego siebie ale mówiąc jak najbardziej poważnie to uczniem szkoły podstawowej a później średniej byłem bardzo dobrym.Na różnych uczelniach zdawałem bez problemu kończąc różne formy studiów. A.K.Tak na koniec: czego Ksiądz życzyłby sobie i hospicjum? ks.D.CZ. dobrego zrozumienia ,właściwego podejścia do tego miejsca a przede wszystkim dobrej edukacji. Na temat hospicjum mówi się dużo , jednak informacja i wiedzą czym jest hospicjum jest bardzo mała.Potrzebna jest dobra edukacja i zrozumienie tego miejsca wobec tych pacjentów którzy trafiają ,żeby nie myśleli że jest to umieralnia ale przede wszystkim że hospicjum to dom gościny. Tak jak my idziemy w gościnę do innych tak do hospicjum się przychodzi.Z tą różnicą ,że idąc do kogoś w gościnę wracamy później do domu by dalej realizować swoje życie. Natomiast pacjenci przychodzą tutaj aby godnie przeżyć i wrócić do Domu Ojca. A.K. Dziękuję bardzo za rozmowę, Szczęść Boże.
|
04 lipca 2010 | |
Dopóki mały kosmita nie zaczoł gadać , nie miałam dostępu do jego świata.Nie wiedzieliśmy kiedy jest smutny kiedy wesoły ,ani kiedy coś mu przeszkadza.My w jednej cywilizacji On w drugiej.Teraz jak można się z nim porozumieć nie tylko za pomocą gestów i prowadzania za rękę do żądanego obiektu ,kiedy na chwilkę wpuszcza nas do swojej krainy dowiadujemy sie o nim coraz więcej.Wczorajszy dzień był spokojny, coś nie coś ruszyło się z pewnymi sprawami chwilami dało się ode mnie odegnać cholerne zmęczenie które wypycha na moich plecach coraz większego garba.Ale dzisiaj fatum wszystko nie tak ........... i tak najlepiej nic nie włączać w domu ,bo nawet woda gotująca się w czajniku powoduje zbyt duży hałas , telewizor wyłączony albo tak ściszony że nic nie słychać ,i nowość ......... mały kosmita mało kiedy chodził "luźno " i swobodnie po schodach ,przeważnie kurczowo trzymał mnie za rękę ,myślałam przejdzie mu ( normalnie debil ze mnie ,ile to już razy tak myślałam ?!) a tu dzisiaj wypalił że On się boi schodów ! ! ! Butów nie chce zakładać twierdząc że go nogi bolą ,ale boso tez nie zasuwa czy to trawa,piach ,asfalt wszędzie w skarpetkach .....nie nadążam kupywać.A najdziwniejsze jest to że jak dostosujemy poziom hałasu do jego "widzi mi się " natychmiast robi się spokojniejszy ,bardziej dostępny ......
|
02 lipca 2010 | |
Oj pilnuje się ostatnio hi hi jak niewierna żona ,w tym przypadku raczej mamusia :).Mój sprzęt padł po latach posługi więc musze korzystać ze stacjonarnego wielkiego topornego komputera dzieciaków :(.A co za tym idzie to najlepiej określa monit na stronie google bla bla bla coś tam coś tam i coś takiego ( sens ) Należy uważać na:monitoring prowadzony przez tajnych agentówosoby stojące za plecami.No a takim agentem napewno jest moje większe dziecię.Blog to moje korytko i nie chce aby jego zawartość gdzieś się przelewała z dodatkowymi pytaniami.Wstęp zakonczony .Co u nas?U fiu fiu dzieje się dzieje i tak non stop i tak z zapasem na kilka lat w przód.Jestem happy że w ubiegłym roku przełamałam swój lęk i poszłam do psychologa na terapie ,dzisiaj z deprechą na karku i bez psychologicznej tyki na bank bym oświrowała i w psychiatryku wylądowała.A tak siostra bliźniaczka ,zrobiłą się ciut przezroczysta nie ma na mnie zbyt wielkiego wpływu ,raczej to ja jej moge pokazywać paluchem co ma dziś robić i ile czasu jej to zajmie.Dwa razy jak naiwna małolata dałam się podejść losowi ,pozwoliłam na skopanie mi tyłka .......ja matka ,ha matka wariatka.Najpierw mały kożuszek ,od dawna co kolejny spec dorwał go w ręce to twierdził ze ,malec ma albo zespół aspergera ( wykluczony przez p.psycholog ) albo autyzm.Co innego wiedzieć na ślinę, co innego słyszeć puste słowa , co innego porównywać zachowanie swojego dziecka z innym cierpiącym na autyzm a co innego dostać "papier" w ryj na którym widnieje określenie AUTYZM ( CAŁOŚCIOWE ZABURZENIA ROZWOJOWE ) i odpowiadający temu kod ICD-10.Dobrze że wiem co mu jest ,bo zmiana podejścia do niego spowodowała większy spokój i rozluźnienie .Ale sposób w jaki przekazano mi tę informacje fiu fiu dzięki Bogu że pojechałam do psychiatry sama a nie z małym kożuszkiem................pomerdały mi się drogi,kierunki,godziny ,Ledwo oswoiłam słowo autyzm ,a było trzeba usuwać ząbki. O malca byłam spokojna ,był w naprawdę rewelacyjnych rękach .Ale gorzej ze mną i panem M.... jako rodzice zostaliśmy sami na 3 godziny.Stres nie od opisania , chwilami miąłam wrażenie że lewituje nad kanapa na której siedzę.Podczas wizyty w klinice wogóle wydarzyło się coś niezwykłego - zwykłego ale to na osobny post.Miało kilka zabków zostać ale stomatolog poradziła aby usunąć wszystkie.Takim sposobem moje dziecko jednorazowo straciło 20 zebów ! ! ! Kolejny supełek zdawało by się że się rozwiązał więc powinno być lżej.Ha ha ha ,automatycznie powstał nowy supełek w postaci ortodonty.O ile usunięcie zębów nie było problemem o tyle wizyt u ortodonty gdzie potrzebna jest współpraca poprostu sobie nie wyobrażam.Teraz musimy masować dziąsła ,założyć protezkę (
|
01 lipca 2010 | |
jestem,zyje ,istnieje. oswajam synka -jeżyka. rozwiązuje kolejne życiowe supełki. nie daje się ,chociaż czasem nosem ląduje na podłodze. brak czasu gdyby doba była liczona 1 doba = 48 godzin było by ok. ogólnie podoba mi się teraz ten mój żywot. trzymajcie się kochani ,ściskam i pozdrawiam tych co wytrwali w mojej podróży .
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz