czerwiec 2010

20 czerwca 2010


 - słowko o urodzinkach malca.Udały się nam i to lepiej niż mogłam sobie wyobrazić.Malec obładowany prezentami dostał skrzydeł.A ile się naopowidał ,że dzieci mu 100 lat śpiewały ,że życzenia składały euforia maksymalna.Ja jak się czułam chyba każdy rodzic tak ma że jak jego dziecko jest wesołe i zadowolone to On też.W tym całym chorobowo deficytowym bajzlu takie chwile są na wagę złota i trzeba czerpać z nich na zapas na chwilę kompletnego załamania jak np.te kiedy moje dziecko będąc na placu zabaw ,siedzi za ławką i rwie kończynę i ani się  ruszy w kierunku ,zjeżdżalni ,pająka, czy huśtawki.......... wtedy ja  gadam do tego mojego szkraba ( ? ? ? )  o wszystkim o dziewczynce w piaskownicy co ma zielone butki ,i o chłopcu który wisi na pająku głową w dół , i  o niebieskim niebie po którym przesuwają się bielusieńkie obłoczki.I tylko o inności sytuacji świadczy ścisk w gardle i łzy na brzegu oka.....W piątek było uroczyste zakonczenie roku przedszkolnego i tym razem malec nie chciał  w tym uczestniczyć .Więc siedzieliśmy na przedszkolnym dziedzińcu i dopiero na koniec poszliśmy po dyplom.

 - a teraz o tym co ma być we wtorek.Malec będzie miął w pełnej narkozie usuwane ząbki .Planowo ma mu zostać ich  około 4.Zabieg ma trwać około 3 godzin.Malec ma słabiutką kość ( tak jak i siostra która w ;lutym na przeglądzie nie miała ani jednego ząbka do leczenia a w maju już 3) najprawdopodnie przez leki które brałam w ciąży i po jego urodzeniu.Próchnica tak się rozgalopowała że zajęła też stałe ząbki ,powodując w nich braki.Po za tym malec ma przetoki dziąsłowe i to obejmujące w szybkim tempie kolejne ząbki.( Przetoka dziąsłowa jest oznaką aktywnego stanu zapalnego toczącego się w kości wokół korzenia martwego zęba.
Pomiędzy zmianą zapalną i zgrubieniem na dziąśle tworzy się kanalik, z którego okresowo wypływa ropny wysięk.
Stan taki potrafi utrzymywać się miesiącami bez istotnych dolegliwości bólowych, ale mimo tego wymaga leczenie, gdyż stanowi zagrożenie dla zęba przyczynowego, jak również dla całego organizmu, będąc ogniskiem zapalnym.).Zabieg zabiegiem ,ale aż strach pomyśleć co czeka nas już po nim.Brak ząbków ,może się skończyć ,zapadaniem podniebienia,zanikiem żuchwy ,i różnymi innymi mrożącymi krew  rzeczami.A wszystko to koszty koszty i jeszcze raz koszty.Jest 20 ,kilka dni od 10 a ja mam 27 zł do daj Boże 5 kiedy będę mogła coś pożyczyć .Czaruje zaklinam ale wpadamy w coraz większe długi ....Smutno mi się robi ,bo ostatnio dostałam trzy propozycje pracy ,ani mój zawód ani wykształcenie ale to nie ważne.Praca uczciwa ,pensja też ...................... tylko jak ja do pracy to kto będzie dzieci pilnował ( ? ).Mała z codziennymi atakami,malec z 5 dniową rehabilitacją.Tak sobie marzę ,że jeszcze trochę i się coś ustatkuje ,coś wyrówna i takim marzeniem karmię się każdego dnia.

zostaw proszę iskierkę nadziei...

17 czerwca 2010

chciałam coś napisać,czyms się podzielić..... chce mi się pisać,mam jakąś taką wcale nie małą potrzebe przelania myśli na białą plamę......... tylko ze nie umiem ,coś mi nie wychodzi.Nie umiem zebrać się w całość ,nie umiem skupić..........nie wiem co to może tylko ....... opiszę swój autoportret........



Człowiek ma ciało i duszę ,ma wnętrze i zewnętrzną powłokę.Moja zewnętrzna powłoka ,jest w całkiem niezłym stanie..Akceptuje siebie ,często zerkając w lusterko ,widzę w nim gębę która mi się podoba ,która wcale nie jest brzydka.Nauczyłam się a raczej na nowo odkryłam sztuke zdobienia paznokci.Cmok inni widzą paznokietki z lakierem w kolorze wiśni w likierze i pytają gdzie takie można zrobić i ile kosztują.Przestałam nosić workowate bluzki,i nawet kupiłam sobie legginsy ( ! ).Ale jest jeszcze wnętrze i to chyba ono jest najważniejsze.Tam w środku jestem i to odczuwam wyraźnie ,stara i pomarszczona.....zgarbiona ,wierząca w coś co nie istnieje....modląca się chociaz i tak wiem ze teraz Bóg mnie nie wysłucha.Zasuszona babina z garbem na plecach.Odnoszę wrazenie że niemozliwym jest aby tyle rozmaitych historii wydarzyło się w jednym i to tak krótkim człowieczym losie.....
zostaw proszę iskierkę nadziei...

15 czerwca 2010

dzisiaj jest  bardzo szczególny dzień.mój synek będzie obchodził swoje urodzinki .troszkę wcześniej niz powinien ,ale jego święto  przypada na okres wakacyjny.a my nie mamy az tylu znajomych zeby zrobić mu > prawdziwe < urodzinki na których mógłby poczuć się jak gospodarz.dlatego też urodzinki odbęda się w przedszkolu wśród kolegów i kolezanek ,znanych mu dobrze twarzy.Malec wie jak fajnie jest świętować w zaprzyjaźnionym gronie bo nie raz juz w przedszkolu odbywały się takie uroczystości.Emocje wrzały wczoraj jak gotująca zupa,malec co chwilkę wędrował do lodówki w celu sprawdzenia czy  tort znajduje się na miejscu.A soczki pomimo ze wszystkie takie same ,obejrzał kazdy kartonik z osobna.Zasnąć też nie mógł ,kręcił się i wiercił aż w końcu zawędrował do maminego łózka które kilka dni temu uroczyście opuścił ,w celu rozpoczęcia samodzielnego spania.Tą decyzje skwitował tak : - mamuś ja nie będe na dechach spał bo mnie plecki bolą :)) .rozbawił wszystkich tym stwierdzeniem do łez .........a rano wstał skupiony ,zwarty przed wyjściem posprawdzał tobołki  i ruszyliśmy w droge .przez cały czas malec powtarzał : -mama pokuku ;- mamunia pokuku pokuku ,( pokuku = powolutku) .martwił się o tort który niosłam w ręku .cieszę się nie mniej od niego gdyby był zdrowym normalnym dzieckiem pewnie urodzinki minęły by wakacyjnie bezgościowo  tak muszę go wypychać między ludzi .pokazywać świat który jest dla niego taki obcy i nie do ogarnięcia pomimo że z chęcią wsadziła bym synka pod kieckę i wcale stamtąd nie wypuściła.Ale muszę go  uspołeczniać ,chociaż  na tyle aby w przyszłości mógł chociaż trochę dawać sobie rade sam.

zostaw proszę iskierkę nadziei...

14 czerwca 2010



  starannie i powoli dobieram myśli......to co się dzieje  to efekt niezłej harówy ,ale ten efekt jest kruchy i delikatny jak motyl............ jednak tak samo jak motyl jest barwny urzekający ,cieszący ciało i duszę..........
  ~ w sobotę byliśmy z rodzinką ( ciut powiększoną ) w kinie..... chciało mi się wyć z radości ,że moje młodsze dziecię dało się tam zaciagnąć wytrzymało cały seans i stwierdziło że mu się podobało ! jeśli ma się zdrowe  dziecko to nie zdaje się sobie sprawy z tego jakim wyczynem jest wybranie się do kina.
~ powiększyła nam się rodzinka o psiaka .A psiak ma zbawienny wpływ na każdego członka rodziny i większego i mniejszego.


imię na obrazku -aktualne.psinka jest przekochana.

~ 22 czerwca proszę o trzymanie kciuków i modlitwę bo pomimo tłumaczenia samej sobie nie jestem w stanie przewidzieć jak zachowa sie mój organizm wystawiony na
potęzny stres jakim będzie usuwanie w całkowitej narkozie wszystkich ząbków synia.....oby się wszystko z malcem działo planowo i bez niespodzianek.

~ jestem na kolejnym blogu ,ale tylko ze względu na was .Nie chciałam Was tracić a tamten blog na WP ograniczał Wasze komentarze.Jeśli ktos poczuł się urażony tym że znów trzeba gdzieś biegać to Przepraszam.

`~ spędziłam bardzo miły rodzinny weekend .Który tak naprawdę był zwieńczeniem kilkunastotygodniowej pracy nad sobą i członkami rodziny.

~ niby wszystko jest w porządku
       niby coraz szerzej i częściej się uśmiecham
       niby wszystko się delikatnie prostuje
       niby jesteśmy wszyscy razem ,zacierają się granice
       tylko dlaczego wciąz na sen potrzebne są tabletki  ? ?
       i dlaczego rano zdarza się mi budzić na mokrej  od łez poduszce? ?
zostaw proszę iskierkę nadziei...

12 czerwca 2010

jest ok,delikatnie,wyraźnie wszystko się prostuje,zmienił się tok myślenia,zmienił punkt patrzenia,jest więcej spokoju,jestem po pierwszym zyciowym PO.....nie planuje NIC  zamieniłam wszystko w marzenia......dąze do celu cięzką i mozolną pracą ale jestem pewna ze warto......

zostaw proszę iskierkę nadziei...

09 czerwca 2010

napisałam notke i wszystko mi zżarło..... nawet blog nie chce przyjąć mojego zagubienia ,lęku,poszukiwania drogi.a przecież mu nie narzekałam,niebuntowałam się na to co  wczoraj otrzymałam.....


a
autoportret-więcej o nim w przyszłości

autoportret-więcej o nim w przyszłości
zostaw proszę iskierkę nadziei...

07 czerwca 2010

 Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.



zostaw proszę iskierkę nadziei...

Brak komentarzy: