Nie oceniam ludzi ,nie nadaje im ciemnych lub jasnych barw po jednej rozmowie..... nie umiem też w tym konkretnym przypadku powiedzieć DOBRZE LUB ŹLE .
Wstrząs tyle napiszę a teraz sens......
Wczoraj wieczorkiem poszłam się przejść ... a gdzie .... mam tylko jedno miejsce na krótkie spacery.Kościół i grota.Pod grotą nie używam klęcznika nie lubię pokazówek.Siadam w kątku na kamieniu to moje niezawodne miejsce.Tak tez było i wczoraj.Przycupnełam na kamieniu ale nawet nie zdążyłam się pomodlić.Na klęczniku wprost upadając na niego pojawiła się kobieta.Cała trzęsła się jak w spazmach aż się jej wystraszyłam.Takiego płaczu tez jeszcze nie widziałam chociaż sama mam różne fazy wycia ale nie aż takiego.Najpierw ogarnął mnie strach że może kobieta nie poczytalna ,z zaburzeniami a apotem mnie olśniło ze skoro przyszła tutaj to na pewno coś się w jej życiu stało nie dobrego.Bałam się oddychać żeby jej nie spłoszyć .Sama mam ostatnio dużo na głowie ciężko to poukładać więc nie chciałam w razie czego wysłuchiwać jeszcze czyiś narzekań i tragedii.Chciałam żeby sobie już poszła ..... ja nie mogłam bo się jej bałam ......... W pewnym momencie kobieta zaczęła przemawiać........ ale ni to do mnie ni do nie wiadomo do kogo.
Kilka lat temu kobieta poddała się aborcji.Miała dwoje dzieci i męża.Mąż w niczym nie pomagał ,nie wspierał jej.Było jej ciężko pogodzić domowe obowiązki z życiem.Do tego jedno z dzieci jest upośledzone wymaga szczególnej opieki.Nie miała sił na życie z 2 dzieci a okazało się że pomimo zabezpieczenia zaszła w kolejną ciąże.Wiedziała że nie da rady z 3 dzieci że nie podoła życiu.Zdecydowała się usunąć to maleństwo.Ale tak naprawę powiedziała że to był akt rozpaczy i wołanie o pomoc w kierunku jej męża.W drodze na zabieg i w czasie szukania speca od ekspresowego wywoływania miesiączki wciąż czekała na jeden mały gest ze strony męża.... który zawróciłby ją z tej drogi zatracenia. Potrzebowała jego wsparcia,opieki słów że dadzą sobie rad ę,że dziecko to nie problem ...... On nie zrobił nic.Kobieta powiedziała dosłownie "zawiózł mnie jak na rzeź ".......... Zaraz po powrocie z zabiegu zapaliła maleństwu znicz , przepraszała je i prosiła o wybaczenie ...Mówiłą że do dziś słyszy odgłos jak jej maleństwo trafiło do cynkowego wiadra.... że ten odgłos tnie jej wnętrzności ......... Dziwny szloch rozdzierał jej gardło....... a ja bałam się jej coraz bardziej.... a ona w duszących łzach mówiła że nie ma dnia by nie myślała o dziecku które zabiła,że nie ma dnia aby za nim nie tęskniła......Przepraszała Boga za to co zrobiła......... nie obwiniała męża tylko siebie ....... mówiła że jest brudna,że jest morderczynią.11 lat milczała nie powiedziała o tym fakcie nikomu .Każdego dnia jej ból rósł i pęczniał ale nikt o tym nie wie.Na koniec jak by się wystraszyła sama swoich słów , odgarnęła włosy z czoła przeprosiła mnie i prawie biegiem odeszła ........ chciałam ją zatrzymać ale nie umiałam ,bałam się jej bardziej niż na początku.
Do dziś nie mogę dojść do siebie...........i zapewne długo potrwa nim się odnajdę.
dla okruszka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz