1 rok

Zaczeło się... nie wiem dokładnie kiedy ,wczoraj dzisiaj może tydzień temu nie wiem.To co było nieuniknione.Jest marzec ,taki stan potrwa do maja ..... długo holernie długo.Ale to pierwszy rok kiedy w pełni świadomie wiem że to co w nas zachodzi i następuje kolejno po sobie to nie armagedon ,to normalka jak każdego roku.Tylko ja zawsze doszukiwałam się w jego zachowaniu rzeczy nie stworzonych.Co nie dziwi biorąc pod uwagę jego hulaszczy i luźny tryb zycia.Ja krążę po innej planecie nie świadomie niesiona tam wydarzeniami ubiegłych lat ,nawet będąc na obcej planecie nie zapominam o życiu tu o obowiązkach i przyjemnościach.Pan M ....... natomiat dryfuje niesiony wzburzonymi falami nie patrząc co dzieje się tutaj.Ucieka nie wiem swiadomie czy nie nie ma go.......... jest ciałem ale nie duchem.Wkurza na maksa ,czuje lęk i nie pokój .Znów się stroi ,znów nie słyszy co do niego mówię z drugiego końca stołu ......... to jest szkoła dla mnie szkola szyfrowania ,kolejny test z łamania życiowego kodu.Pomimo licha które siedzi za uchem i podsuwa myśli czarne ,i złowieszcze prognozy siedzę i próbuje złamać kod.Wiedzę już mam praktykę też teraz tylko nie dac się ponieść emocjom.Bo pod koniec maja zapanuje sielanka.Ale to jeszcze sporo czasu teraz skry się sypią bo słów nie ma i nie prędką bedą .........wczoraj On był w domu nie był w pracy gdyby to było kilka dni wstecz cieszyła bym się na myśl o wspólnym śniadaniu o filiżance gorącej herbaty ale kurde nie wczoraj.Wczoraj jak szczur pod jego nieobecność wymknęłam się z domu i wróciłam dopiero jak było trzeba zabrać małego kosmitę z przedszkola.Survival i pole bitwy zarazem.Kilka lat marzec a wydarzenia ....... jego skok w bok i marcowe uświadomienie,odejście dzieci ,w marcu zaczyna się 4 rok mojego blogowania,i jeszcze historia z A... dziś zycie zatoczyło krąg po trójkącie bo dziś targają mną te same emocje ,uczucia ,tęsknoty i pragnienia jak wtedy gdy poznałam A..  wtedy te 3 lata temu też czułam samotność,opuszczenie, brakowało ciepła,zrozumienia,głupiego pogłaskania po pustej głowie.........wtedy łapałam wszystko aby zapełnić tę pustkę ,aby dusza nie łkała ............. materiał który mi skapnął z nieba  był gówniany ....... wszystko zakończyło się mignięciem szybszym od błyskawicy a grzmot tamtych wydarzeń wciąz rozrywa ciało i duszę.............


2 komentarze:

Eurydyka pisze...

Wszystko sprowadza sie ostatecznie do wniosku już zauważonego : potrzebujemy do zycia kogoś bliskiego. Potrzebujemy harmonii i poczucia bezpieczeństwa. Cała filozofia, choroba.....

majacyranek@gmail.com pisze...

Wszystkim nam brakuje szczęścia mogę powtórzyć za Kasią Kowalską.
Powiem Ci,że w każdym z nas jest potrzeba bliskości, zrozumienia,ciepła.
Czasem człowiek nie ma tego w domu,więc szuka.
Łaknie tego,jak wody.
Myślę,że to jest normalne.
Oby do wiosny.
Pozdrawiam