Piątek mamy ,dobrze że nie trzynastego.Emocji i tak mi wystarczy na dłuuuugo jeszcze.
Chyba ta zima jakoś tak ludkom po kolei zmysły ściska. Umówiłam się na dziś z księgową ,odwołałam klienta w tym celu i co bziok śmierdzący księgowa se gdzieś pojechała.Już się zastanawiałam gdzie zęby wbić co by za dużo szkód nie poczynić.Bo i klient odwołany i sprawę mam na mieście a nie idę bo tu mam być a tu nic.
Klienci też uciekają wizyty odwołują bo się ............... śniegu kuźwa boją!!!!!Tak tak dosłownie ,bo wie pani tak sypie i tak strasznie zimno jest .No zaraz polecę z termosem i kołderką i jeszcze klientkę na plecach do biura dotaszczę.No i zła jestem a jak a co se będę złości jak maseczki na lico żałować.Tak sobie marzyłam ( M-A-R-Z-Y-Ł-A-M ) że sobie kupię podobrazia ,tempery i gwasze i będę sie wyżywać .Bum balonik pękł.Mało nas mało rano odpalam rupiecia co by chociaż skrzynki pocztowe sprawdzić ,zaglądam do faktur a tu program do fakturowania zwał jak zwał zdechł.Jakiś tam, invalid się pojawił kazał coś tam instalować i tyle.Perspektywa zżartych danych klientów i faktur i masa innych perełek poszła w krzaki na maślaki.
No a w ogóle to mi zimno ,łapy mi skostniały.A jeszcze wczoraj było weselej.Czy ktoś z was wie jak wygląda rekreacyjne obieranie ziemniaków ( muszę opatentować tę nazwę) ? Otóż wczoraj panoju EMoju ( małżonkowi szanownemu ) zachciało się placków kartoflanych.No a do nich potrzeba obrać ziemniaki.I tak Pan M..... rozsiadł się wygodnie w fotelu z kubkiem herbaty pod nosem ,mając telewizor z Majką pod nosem zaczoł obierać ziemniaki.Mały kosmita ostatnio za ojcem stęskniony bo ojciec nawet 4 godziny teraz wraca z pracy do domu ,gdzie w tym czasie mały kosmita jak oblatywacz miedzy planetarny zwiedza wszystkie okna w domu wyglądając tata jest czy jeszcze nie.No matka dobra do zajechania tzn.do takich zabaw gdzie można się wyżyć .Czyli turlanie,skakanie,ściskanie wałkowanie ,biegi fikołki głową w dół ,i raczej do gier umysłowych które teraz szybko się nudzą.Ale matka za gwinta nie ma prawa pobawić się z synem pociągami,autami ,torem wyścigowym!!!!!!Do tego jest ojciec i basta.I tak gdzieś spod łóżka,,zza regału ,spod czegoś tam nawet w najlepszej zabawie słyszę co chwila tata jus?Tata no cekam i cekam.Tata sypciej no.Tata duso jesce?Tata dugo jesce?A tatuś obiera rekreacyjnie ziemniaki absolutnie olewając morze tęsknoty syna!!!!!!Mały kosmit zaraz pęknie , większy kosmit szczypie mnie żebym tylko nie wybuchła ,a ja przypominam pokrywkę na gotującym garze. Wreszcie tatuś skończył rekreacyjne obieranie i syna zaciągnął do kuchni na wspólne pichcenie ..... w momencie kiedy ja już spadałam z dywanu na panele :)) uchetana że ho ho.Ja obieram ziemniaki na stojący w kuchni przy szafce nie dłużej jak 10 minut ,jakoś nigdy fotel i telewizja nie przyszły mi do głowy .....
Ta ja wiem że On umęczony że jazda autem cały dzien w taką pogodę daje się we znaki ale rozczulania nad sobą też nie znoszę!!!!!!!!!!!Kolejny hihot wybuchł jak tatuś pojechał po gaz.48 minut go nie było a stacje do wymiany mamy za drugim zakrętem pod nosem !!!!Więc się uśmiałam że tatuś jogging uprawia z butlą na plecach!!!!!Ogólnie im gorzej tym lepiej.....
3 komentarze:
gryź słońce gryź...i ja czasami pogryzłabym wszystko i wszystkich dookoła, już takie nasze życie-nieprzewidywalne i chwilami pod górkę
Ważne, ze z humorem to opisujesz !!! A faceci tacy są , no, bywają. I mój mąż jest bardzo powolny, nawet gdy wychodzimy w gości, zawsze pierwsza jestem gotowa. Ale ma też wiele, wiele zalet, patrzę więc na wady przez palce. Czego i Tobie Duszku muiły życzę:)) Eurydyka
Przeważnie kobietka raz dwa, myku muka i już zrobione, gotowe i podane :) Faceci... kto ich zrozumie i rozumem okiełzna tego ozłocę :) Mój nie lepszy, czasem i ja mam chęć gryźć i ... gryzę, ale ileż można ? Taki znowu zły nie jest, no czasami :) więc staram się pracowac nad nim i nad sobą :) Bo chyba grunt to jako taki kompromis i te przymykanie oczu na niedoskonałości :)
Buźka i miłego dnia :)
Prześlij komentarz