Nio mamy 4 październik ,czyli stara jestem od soboty rok więcej na karku,ale zbytnio ciężaru 12 nastu kolejnych miesięcy nie czuje.No i wraz z urodzinami narodziła się moja własna ukochana firma ( która na razie daje niezły zapieprz) która przynosi mi mult mult satysfakcji!Dzisiaj poniedziałek 14 na zegarku a ja ledwo się kupy trzymam.I tak na zmianę od euforii po dół ( chwilowy -sekundowy).W jednym momencie dół bo klient nie będzie o 12 jak się umówiliśmy tylko koło 20.No ok tylko że mój mały kosmit ma jutro w przedszkolu urodziny narzeczonej i obiecałąm mu na prezent ciastolinę kupić.A tu klops sklep do 17 klient o 20 a matka chwilowo bez kasy bo co miała to jej ZUS pożerł.No to uśmiech w podkowę.A za chwilę radośc ogromna bo dzwoniła klientka której ktoś kiedyś w łep głupot nakładł że takiego pisma co to jej pisałam to wcale nie ma i że tego się nie formułuje.Baba dzwoniła wtedy i sobie na mnie ulżyła nie słuchając żadnych argumentów,aż mi uszy zwiędły.A dziś dzwoni uradowana ,zadowolona z podziękowaniem bo połowę kosztów jej umorzyli a to nie mało było z 1200 leciało.No to znów barometr w górę.No i tak siedzę ..... i czekam aż mój mały kosmit z rejsu wróci.Bo dziś wycieczka przedszkolna była .A większy kosmit postawił mnie dziś w stan totalnego osłupienia .Otóż wychodząc do szkoły zabrała papier toaletowy twierdząc że będą nim ozdabiać salę na jakieś disco bango :)))).
A wogóle dziwne straszydła znów w naszym domu odzyły i wcale nie sa miłe....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz