marzec 2010

zadżumiona

co mam pisać? na żoładku leży głaz który waży chyba z tonę ,więc jest co zrzucać...ale czuje się taka zagubiona,wystraszona,niepewna......już dawno ktoś mądry powiedział że jeśli stara się tylko jedna strona a druga ma wszystko w dupie to lepiej nie zaczynać wogóle budowy.........długo przybierałam się aby literkowo z Tobą porozmawiać.....ale jestem tak umęczona że brak mi sił nawet na oddech.....ja wciąż zadaje sobie pytanie ; jak życie które ty wiedziesz może ci odpowiadać.......ile będziesz obwiniał o swoje zgorzknienie wszystkich na około..... tak wiem już nie raz a setki razy to przerabiałam...... te twoje dąsy,przeraźliwe milczenie,te ciosy zadawane wzrokiem z ostrością brzytwy.....tylko czas..... trzeba to przetrwać,przeczekać...... ale ja nie mam czasu na czekanie na twój dotyk,słowo ,gest.....dla mnie czas liczy się w podarowanych mi minutach ........ minutach cenniejszych niż złoto,minutach które w całości wypycham miłością,"radością"......minutach rozciąganych na maksa......być może ostatnich beztroskich,ostatnich nie naznaczonych chorobą.......ciężką chorobą...... tak wiem ,wygląd mam odstraszający ,zapach od leków też nieciekawy,strach ze mną jeść bo włosy wychodzą już całymi garściami,codziennie ,każdego dnia widzisz moją walkę z własnym nieposłusznym ciałem i grawitacja,,,,,, widzisz twarz wykręconą grymasem niewyobrażalnego dla ciebie bólu.......i ani razu nie podałeś mi ręki,ani razu nie spytałeś czy coś mi potrzeba.......zadżumiona,trędowata taka jestem według ciebie........twoja obojętność okryła mnie lodowatym płaszczem,......to 3 raz kiedy zostawiasz mnie samą w tak krytycznym momencie........zrzucając na mnie dodatkowe obowiązki wynikające z twojej złośliwości......

W TWOICH RAMIONACH MÓJ ŚWIAT

Wybuduję most

Nad najszerszą z rwących rzek
Abyś mogła przejść
Na mój brzeg 
Wybuduję most
Z rozświetlonych słońcem chmur
Złączę morza szum
Z ciszą gór 



dziękowałam ci już dzisiaj wiele razy ale mogę tak jeszcze długo.dopiero po 6 latach wspólnie spędzonych po kilometrach godzin spędzonych na obojętności i poniżaniu pokazałeś swoje ojcowskie szczere bo pokryte głebokimi emocjami oblicze.to był dla nas test jako rodziców,jako partnerów,jako dwojga odrębnych jednostek.to była groza w której zostałam zupełnie zaskoczona Twoją postawą.nigdy przenigdy nie widziałam Cię tak "dorosłego" i tak odpowiedzialnego.budzi się we mnie nadzieja a marzenia nabierają wyrazu-dziękuję może to wszystko wbrew wszystkiemu ma jeszcze sens istnienia.

Brak komentarzy: