Tydzień za mną.Tydzień dobry.Poradziłam sobie zgrałam i opanowałam dwie prace i rodzinkę zgarnełam w kupkę.Bycie rachmistrzem nie jest złe.Dobra organizacja i można szybko się uporać .60 pytań na jednego respondenta to jakieś 30-40 minut.Najważniejsze to dotarcie na miejsce i przemieszczanie sprawdziłam że rower spisuje się idealnie.A dodatkowo mały kosmita wniebowzięty że mama go na rowerze do przedszkola wozi.Swoją pracę i swoich klientów zgarnełam na czwartek i piątek i na razie nie mam zaległości.Co po za tym hmm mój mały kosmita zakochał się w kuchni (!!!!).Nie żeby coś jadł o to niestety nie ale uwielbia robić ciasta ,panierki do kotletów,surówki,sałatki wsio normalnie co nie jest gorące i nie stoi na kuchence.Może być kucharzem jak zechce w przyszłości nie zabronię mu.Tylko to chyba będzie jedyny kucharz który gotuje i potraw nie smakuje. Dziś rano upiekłam szarlotkę moja rodzinka pochłonęła pól blachy w mgnieniu oka....A od kilku dni piekę chleb.Najpierw robiłam czysty bez ziaren ze względu na małego kosmitę a wczoraj upiekłam dwa bochenki jeden z ziarenkami dla Nas i jeden bez dla kosmity.Wczoraj zrobiłam palemkę .Wyszła piękna i byłam z siebie dumna ze umiałam zrobić takie cudo.Ogólnie wszystko wokół mnie ma jasne barwy i dusza tez mi jaśnieje ( po za maleńkimi plamami ).Mam wrażenie jakbym była wielkim żelazkiem na ogromnej płąchcie materiału która jeszcze do niedawna była pomarszczona jak pysk shark peia a teraz wszystko się wygładza.Jutro 18 dzień kwietnia dwa lata jak nie ma Jacka..........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz