Sypię się jak tynk ze zmurszałej ściany......... psychicznie się trzymam ,chociaż nie jest lekko ale fizycznie ........ piątek SOR ,sobota SOR ciśnienie ponad 200 .Kiedyś ,dawniej nerwy nie powodowały tak silnych reakcji ........ nie rozumiem tego i boje.W piątek byliśmy z Panem M ..... na pierwszym spotkaniu w poradni .Dla mnie ta spowiedź bez "kratki" to nie nowość ........ ale tutaj kolejny raz docieram w głąb siebie dotykając nieznanych płaszczyzn.Trzęsło mnie już w gabinecie ,jak wyszłam od razu tak kaiedyś przy indywidualnej terapii zaliczyłam rzyganie.Nerwy wlazły mi w oczy zabierając już kompletnie ostrość widzenia.Po za tym pierwszy raz na życiu zrobiło mi się Pana M..... po prostu szkoda ,żal nie wiem co jeszcze.Ta terapia pokazuje jak ubogim i biednym jest człowiekiem ...... i to we wszystkim w uczuciach,emocjach, postrzeganiu.
Co do niego to jest marzec ten przeklęty marzec gdzie kiedyś łaczy się namacalnie z tym co teraz.I wraca mi Przed oczy ten Pan M....... sprzed trzech lat,zaborczy,arogancki,tyran i despota..............W piątek pokłóciłam się z ojcem a raczej powiedziałam mu co myślę o tym co mi wygadał.......... szkoda rozpisywać sie z tematem ale to mnie dobiło ........ obrażona na niego nie jestem bo obrażać się nie umiem .Ale umiem unikać osób i zdarzeń które mają na mnie negatywny wpływ a On się teraz do tych osób zalicza.
W sobotę pojechaliśmy obkupić kosmitów w ciut nowe i lżejsze ciuchy bo wyrastają z nich z prędkością światła.Nie przeszło mi po piatku a Pan M......... mi doprawił nowe wrażenia.......... biegiem zakupy i jeszcze szybszy powrót bo film mi się urywał co chwilę.Nawet nie dojechaliśmy do domu zahaczyliśmy po drodze o wujostwo i to w ostatniej chwili .........Na sor wujek dowiózł mnie nie przytomną z częstoskurczem komorowym.Wszystko się kumuluje.Tęsknię za moimi aniołkami i tęsknię ............. no własnie ............. to jest coś co mnie pali ........... maleństwo takie do tulenia do kochania do całowania ............ już nigdy ,juz nie dane mi będzie mieć kruszynkę............. sięgam pamięcią dni kiedy urodził się mały kosmita......... ten temat też poruszyliśmy u pani psycholog......... jakaż byłam szczęśliwa wierząca że będzie wszystko dobrze .......... a ten czas od 2005 roku to istny horror.A ja tak bardzo kocham swoje dzieci .......... mały kosmita uwielbiam go głaskać po buziuli................ tulić ,śpimy razem ,jjemy razem ........... niedawno całkiem poważnie pomyślałam że chciała bym aby w przyszłości został kucharzem.Ale on twierdzi że będzie maszynistą pociągu:)) .Plecie się to życie i kaleczy matczyne ręce i serce.......Mam mało klientów więc praca tez nie idzie tak jak powinna ........ a mam tyle marzeń chociażby to o generalnym remoncie pokoju kosmitów.Patrze , porównuje ,dobieram kolor......... tak jak bym miała im juz za chwilę za moment kupić..........nie mam sił,nie mam ochoty na nic.Nie mam sił nastawić prania,ani posprzątać,ani obiadu ugotować........... znów płaczę ......... znów uciekam patrze jak tylko doprowadzić do tego aby zostać samej........... i dać upust emocjom..........Czy ja zbyt wiele oczekuje od życia od [Pana M.... ?Po długiej ciszy zaczelismy rozmawiać ale od piątku znów cisza..........A ja bym chciała żeby mnie pogłaskał po głowie,żeby mi powiedział coś miłego,żeby coś zorganizował,żeby czymś zaskoczył ......... żeby wsparł w tym codziennym życiu........................................zamoczyłam wpis
6 komentarzy:
Przeraża mnie Twoja wrażliwość..
Jesteś bardzo obolała, tak fizycznie jak i psychicznie. Bardzo silna nerwica też przecież nie pomaga. Duszku, musisz sama w sobie także odkopać pokłady spokoju. Spróbuj wyciszać się, jasne, że to trudne, ale bez własnej pomocy, takiej z siebie, będzie trudno. Rozumiem Twoj żal, że dalszego potomstwa nie będzie. Ale po pierwsze -to nie takie pewne, a po drugie, najważniejsze - masz kosmitów kochanych, potrzebujących Twojego ciepła i serducha. A faceci są z Marsa, przecież wiesz, bywają durnowaci. Ale to nie może nas dobijać. Nos do góry,bierz się w garść :)))))))
Kochanie, znów ze wszystkim próbujesz zostać sama.
Powiedz swojemu Panu M,że powinien Ci wspierać,wiem,moze się trochę na Ciebie"popiłuje"ale może pomyśli,że potrzebujesz przytulenia, wyciszenia.
Facet się nie domyśli,niestety,musisz wszystko mu powiedzieć.Sam od siebie?
nie.
Mimo wszystko życzę Ci dużo siły,wiary we własne siły,przytulam wirtualnie:*
Niestety Lorely...Mój brat kiedyś powiedział że jestem jak papierek lakmusowy.Trzymaj się mój skarbie.
Ech Eurydyko jak nie jestem zbolała ja jestem jakaś rozsypana ,jedna część w Polsce kolejna gdzieś w Afryce a jeszcze inna w kopalni pod ziemią tak mi sie cieżko zebrać w całość.... Ale to minie .... jeszcze tylko trochę cierpliwości muszę wykazac..A te pokłady spokoju ,to jest coś ponad mnie coś wyższego mały punkt zapalny a mój organizm od razu wszczyna alarm!!Nie mam na niego wpływu to mnie przerażą.Kiedyś tego nie było ,moje ciało słuchało mnie a teraz już nie.Wezmę się w garść wezmę tylko nic na siłe jeszcze trochę poleżę i pokwiczę :).Pozdrawiam
E Majeczko sama to ja nie zostaje bo mam przecież Was :)).Po tej jednej wizycie u psychologa już wiem że moje gadanie nic absolutnie nie pomoże Pan M... w ogóle nie ma rozumowania i pojęcia... teraz tylko nadzieja drzemie we mnie że przy pomocy terapeuty "odczaruje"tego mojego księcia.
Dzięuję za życzonka i dla Ciebie vice versa
Prześlij komentarz